Category Archives: życie

Edukacja w czasach zarazy

RozglÄ…dam siÄ™ po znajomych – i nieznajomych – nauczycielach na spoÅ‚ecznoÅ›ciówkach,  zaglÄ…dam szkoÅ‚om przez ramiÄ™.

Jestem zaniepokojony.

Zoom, Skype, Hangouts. Ci nieco bardziej ogarniÄ™ci – Teams albo Google Classroom. DosÅ‚ownie pojedyncze przypadki – LMSy.

Przeciętna szkoła zakłada, że w procesie edukacji w najbliższych tygodniach zmieniło się tylko to, że dzieci siedzą w domach a nie w szkole. Że tradycyjny model edukacji trzeba tylko “przedłużyć” do domów. Że to nic trudnego, że ludzie bez przygotowania, wiedzy i doświadczenia wskoczą na głęboką wodę i przepłyną kanał La Manche. Że darmowe rozwiązania stworzone do pracy grupowej wystarczą do ewolucji nauczania. 

SzkoÅ‚y nie majÄ… zielonego pojÄ™cia o e-learningu. W panice zafundowanej przez ministra rzuciÅ‚y siÄ™ do przenoszenia tradycyjnej, dwudziestowiecznej edukacji, w Å›rodowisko cyfrowe. OdkrywajÄ… koÅ‚o rzucajÄ…c kamieniami gdzie popadnie i patrzÄ…, czy w lawinie coÅ› Å‚adnie siÄ™ toczy. Chyba nikt nie ruszyÅ‚ w stronÄ™ uczelni wyższych, które temat majÄ… wzglÄ™dnie opanowany lub przynajmniej rozpoznany. Dyrektorzy i nauczyciele uruchamiajÄ… kolejne instancje różnych narzÄ™dzi, które pozwalajÄ… dążyć w stronÄ™ tzw. wirtualnej klasy – technicznie rozwiniÄ™cia idei szkoÅ‚y radiowej z australijskiego Outbacku z lat ‘50 zeszÅ‚ego wieku. SiÄ™gajÄ… po narzÄ™dzia do komunikacji, nie po narzÄ™dzia do prowadzenia procesu edukacyjnego. Telekonferencje czy współdzielona tablica nadajÄ… siÄ™ Å›wietnie do spotkaÅ„ 3-4 osobowych podczas konsultacji, do wyjaÅ›niania dzieciom fragmentów materiaÅ‚u, z którymi majÄ… problem. Wymusza to pracÄ™ synchronicznÄ… na ogromnej grupie ludzi, co generuje ogromne obciążenie Å‚Ä…cz i usÅ‚ug. Na razie wszystko jeszcze dziaÅ‚a, ale gdy Teamsy padnÄ… kupa szkół i uczniów zostanie z rÄ™kÄ… w nocniku.

My – rodzice – również trafiliÅ›my na gÅ‚Ä™bokÄ… wodÄ™. Nie mamy sprzÄ™tu, nie mamy warunków, nie mamy czasu na szkoÅ‚Ä™ naszych dzieci. Pracujemy – kto może – zdalnie, wspomagamy siÄ™ urlopami, życzliwoÅ›ciÄ… rodziny i przyjaciół, by zapewnić opiekÄ™ pociechom. W wielu sytuacjach nie jesteÅ›my w stanie umożliwić dzieciom spotkania synchronicznego na zaplanowanej przez szkoÅ‚Ä™ wirtualnej lekcji prowadzonej w Zoomie czy innym Discordzie.

Tak, szukam trochÄ™ dziury w caÅ‚ym, ale pomyÅ›lcie, że niemaÅ‚o jest rodzin w podobnej sytuacji. Rodzin wielodzietnych – trójka czy czwórka dzieci w wieku szkolnym majÄ…ca w tym samym czasie zajÄ™cia? Jak? SkÄ…d wziąć sprzÄ™t? SkÄ…d wziąć miejsce na to? Każde z dzieci powinno mieć ciszÄ™ i spokój na czas spotkania. A my, rodzice pracujÄ…cy zdalnie? Ile macie komputerów w domu? My mamy dwa podstawowe stanowiska, chÄ™tnych jest czworo. Do tego co drugi dzieÅ„ dzieci spÄ™dzajÄ… u Babci. O ile wyczarowanie dodatkowych komputerów jest wykonalne o tyle znalezienie dodatkowych miejsc z odpowiednimi warunkami – już nie. 

SzkoÅ‚y w ogóle nie idÄ… w stronÄ™ pracy asynchronicznej. Nie przygotowujÄ… materiałów do samodzielnej pracy dla dzieci. Nie próbujÄ… wprowadzić narzÄ™dzi, które dÅ‚ugoterminowo uÅ‚atwiÄ… im pracÄ™, pomogÄ… ewaluować wyniki, gromadzić materiaÅ‚y. Nie ma w tym wszystkim planu, jest paniczne Å‚apanie powietrza i machanie rÄ™kami. To co przesyÅ‚ajÄ… aktualnie szkoÅ‚y mailami to nie sÄ… materiaÅ‚y do samodzielnej nauki. PodrÄ™czniki, które majÄ… dzieci nie zostaÅ‚y stworzone do samodzielnej pracy, tylko sÄ… podstawÄ… do pracy nauczyciela. Linki do stronek i filmików to chaos, a nie edukacja. Przypadkowe ćwiczonka, teksty w żaden sposób nie zwiÄ…zane z programem, sprzeczny z regulacjami zalew reklam czy choćby bÅ‚Ä™dy merytoryczne i jÄ™zykowe – to siÄ™ nie nadaje dla dzieci. A o tym, co podlinkowano na stronie MEN lepiej zapomnieć – wyglÄ…da, że nikt tego nie zweryfikowaÅ‚ ani merytorycznie ani jakoÅ›ciowo.

Również jakość tego, co dzieci dostajÄ… od nauczycieli woÅ‚a o pomstÄ™ do nieba. Dokumenty nieczytelne, edytorsko leżące, nieraz z bÅ‚Ä™dami. No wstyd. Rozumiem, że nauczyciel biologii w wieku przedemerytalnym nie bÄ™dzie Å›migaÅ‚ w Office czy Photoshopie, ale mógÅ‚by poprosić innego nauczyciela o pomoc – przygotować materiaÅ‚ merytorycznie i pozwolić komuÅ› innemu na redakcjÄ™. ZresztÄ… problem umiejÄ™tnoÅ›ci posÅ‚ugiwania siÄ™ współczesnymi narzÄ™dziami nie jest ograniczony tylko do starszych nauczycieli – również ci w okolicach trzydziestki potrafiÄ… zrobić taki kit, że zÄ™by bolÄ…. 

Organizacyjnie nie bardzo da siÄ™ to aktualnie ogarnąć, bo minister zrzuciÅ‚ caÅ‚y problem na szkoÅ‚y. Każda próbuje to ogarnąć osobno. IluÅ› ludzi robi to samo, każdy w swoim wÅ‚asnym pudeÅ‚ku. Nie ma szerszej wymiany doÅ›wiadczeÅ„. To jeden z tych momentów, że centralizacja pozwoliÅ‚aby na poprawienie jakoÅ›ci, ograniczenie kosztów i oszczÄ™dzenie czasu. OgarniÄ™cie rozwiÄ…zaÅ„ technicznych i organizacyjnych choćby w ramach gmin, Å‚Ä…czÄ…c wiele szkół w klastry edukacyjne umożliwia współdzielenie infrastruktury i Å‚atwe dzielenie siÄ™ materiaÅ‚ami. Wystarczy wtedy mniejsza liczba osób ogarniÄ™tych w nowej sytuacji, bo mogÄ… wspomóc technicznie tych, którzy sobie sÅ‚abiej radzÄ…. KilkudziesiÄ™ciu nauczycieli robiÄ…cych materiaÅ‚y nawet w goÅ‚ym edytorze tekstu wspomaganych przez 2-3 redaktorów dostosowujÄ…cych materiaÅ‚y do nowych realiów – i dzielenie siÄ™ tymi materiaÅ‚ami – to moim zdaniem recepta na najbliższe tygodnie. Nie ma sensu żeby zadania z historii czy angielskiego – które sÄ… przecież powtarzalne, podlegajÄ… pewnym schematom – każdy nauczyciel tworzyÅ‚ sam, od podstaw. JeÅ›li w grupie bÄ™dzie kilkunastu/wiÄ™cej nauczycieli danego przedmiotu – mogÄ… podzielić siÄ™ pracÄ… nad materiaÅ‚ami. MogÄ… sobie te materiaÅ‚y wzajemnie poprawiać, udoskonalać. Przy tym wszystkim można skorzystać również z pomocy rodziców. Wielu chÄ™tnie pomoże, czy to w edycji czy choćby korekcie materiałów, w procesie wdrożenia narzÄ™dzi, w rozwoju caÅ‚ego procesu.

TrafiliÅ›my na bardzo trudny okres, mamy bardzo maÅ‚o czasu, by zrobić wrÄ™cz rewolucjÄ™ w edukacji. Wiem, że to nieÅ‚atwe, ale jest okazja zrobić pewne rzeczy dobrze. Na pewno bÄ™dzie to kosztowaÅ‚o dużo pracy, ogromnym wysiÅ‚kiem bÄ™dzie przestawienie siÄ™ na inny model edukacji. Docelowo – bo epidemia kiedyÅ› siÄ™ skoÅ„czy – pozwoli to utrzymać model blended-learning – nauczania stacjonarnego, wspomaganego w dużym stopniu nowoczesnymi narzÄ™dziami nie tylko w klasie, ale i w domu, w ramach powtórek czy poszerzania materiaÅ‚u. Pozwoli również ograniczyć edukacyjne skutki nastÄ™pnych takich klÄ™sk.

UzupeÅ‚nienie: WÅ‚aÅ›nie dowiedzieliÅ›my siÄ™ z konferencji prasowej gdaÅ„skiego magistratu, że dzieci w klasach 0-III zostaÅ‚y praktycznie porzucone. Od nauczyciela córy usÅ‚yszaÅ‚em przez telefon, że klasy IV i V bÄ™dÄ… otrzymywaÅ‚y materiaÅ‚y tak jak dotychczas – przez dziennik i mailami. Klasy VI i wyżej bÄ™dÄ… korzystać z MS Teams.

O tarczach hamulcowych

Bo ludziom się wydaje, że będą mieli nimi gdzie szybciej jeździć.

Widzisz, problem polega na tym, że ciągle operujemy w dwóch rozłącznych przestrzeniach logicznych.

Ja – i jeszcze np Marcin – mówimy o cywilnej jeździe po publicznych drogach w Polsze. W takich warunkach prÄ™dkość maksymalna przez wiÄ™kszość czasu dla przeciÄ™tnego zjadacza marfefki jest wyznaczona (upraszczajÄ…c) na 50 w mieÅ›cie i 90 poza miastem, 120 na ekspresówkach (nie wszystkich) i 140 przy wyjeździe na wakacje albo Å›wiÄ™ta. W takich zakresach prÄ™dkoÅ›ci majÄ…c rozum w gÅ‚owie a nie w bucie seryjne hamulce na defaultowych oponach w przeroÅ›niÄ™tym kompakcie, jakim jest Octavia – wystarczajÄ… z palcem w zupie. MiÄ™dzy kolejnymi hamowaniami jest dość czasu, aby tarcze ostygÅ‚y i pracowaÅ‚y jak należy.

Z kolei paru szybkich i wÅ›ciekÅ‚ych – nie bÄ™dÄ™ wskazywaÅ‚ palcem – żyje w przeÅ›wiadczeniu, że caÅ‚y Å›wiat jest jednym wielkim torem wyÅ›cigowym i na każdej prostej sÄ… gotowi poÅ‚ożyć dwie paki na blat. Dla nich jazda po mieÅ›cie oznacza strzaÅ‚ spod Å›wiateÅ‚ i ekstremalne hamowanie kilka sekund później na nastÄ™pnych Å›wiatÅ‚ach. Obca im najwyraźniej jest koncepcja pÅ‚ynnoÅ›ci ruchu, hamowania silnikiem i zachowywania siÄ™ na publicznej drodze w sposób przewidywalny i okreÅ›lony w kodeksie ruchu drogowego.

Owszem, sÄ… tacy, którzy nie żyjÄ… na torze a sÄ… po prostu drogowymi nieogarami i dla nich tarcze rozmiaru koÅ‚a z wozu drabiniastego bÄ™dÄ… za maÅ‚e by odprowadzić ciepÅ‚o z ciÄ…gÅ‚ego hamowania na kilkukilometrowym zjeździe. Im docelowo każde auto siÄ™ albo zepsuje albo je rozbijÄ… – pozostaje tylko siÄ™ modlić, aby staÅ‚o siÄ™ to, zanim kogoÅ› skrzywdzÄ….

JeÅ›li potrzebujesz auto do zwykÅ‚ej jazdy a nie do zapierdalania po torze to seria w 100% wystarczy. Zwykle przy hamowaniu to zawodzi nasza różowoszara galaretka, nie auto. JesteÅ›my w drodze rozproszeni, nie zachowujemy wÅ‚aÅ›ciwych odstÄ™pów, jedziemy za szybko, uważamy, że jakoÅ› to bÄ™dzie. Możesz kupić GTR-a, R8 czy Countach – ale żadnego z nich w normalnym, cywilizowanym ruchu nie wykorzystasz nawet w 10% – również przy hamowaniu. A 100% możliwoÅ›ci tych aut jesteÅ› w stanie wykorzystać legalnie tylko na dobrym torze i to po latach nauki.

Smutna niestety obserwacja życia na drogach pokazuje, że jak już ktoś dociuła do tego przechodzonego RS4, eMopakieta czy nawet weźmie w leasing porsche to wydaje mu się, że jest lepszy i może więcej. I zapomina, że może i może, ale mu nie wolno. I parkuje jak buła na przejściu dla pieszych, albo na miejscu dla inwalidy, bo tam więcej miejsca i żeby mu nie obili drzwi, cisną dwa złote z groszami po ekspresówkach i autostradach uniemożliwiając innym bezpieczne poruszanie się zgodne z zasadami.

Patrząc na to wszystko, widząc degradację drogowych zachowań wprost proporcjonalną do możliwości lub ceny auta cieszę się, że jestem tylko szarym kurakiem w kapeluszu spokojnie ciągnącym zgodnie z przepisami prawym pasem seryjnym golfem z biedronki. I marzę, aby żaden szybki-ale-bezpieczny nie pozbawił mnie kiedyś możliwości dojechania do celu.

====

Autocytat z odmętów bunia,  z dyskusji o rozmiarze tarcz hamulcowych na grupie OCP.

Naklejki „baby on board”

Jeżu, jak bul dópy niektórzy mają. I o co? O naklejki „Baby on board”? Z ludzi wyłazi złośliwość i brak empatii.

IMHO generalnie naklejki majÄ… sens.

Taka naklejka informuje, że w aucie może znajdować się ktoś niestabilny emocjonalnie. Dziecko nie potrafi się kontrolować. Możesz być najlepszym rodzicem na świecie a dziecko i tak wywali buta, odepnie się, rzuci zabawką, zacznie rzygać, udławi się skarpetką, nagle zacznie drzeć ryja, pociągnie za włosy, będzie coś koniecznie chciało itp. I możesz być cyborgiem urodzonym przez Colina McRae wydymanego przez Szumahera a i tak dziecko w aucie cię zaskoczy. Widzę naklejkę, to wiem, że trzeba zachować jeszcze większy dystans i czasem uzbroić się w cierpliwość. Bo przepisy przepisami, a życie życiem. Sam mam dwójkę, wiem coś o tym. I nie, nie jestem niedzielnym kierowcą, prawo jazdy mam od 20 lat, przejechałem jakieś pół miliona kilometrów, dziennie spędzam prawie dwie godziny w ruchu miejskim – widziałem niejedno.

Taka naklejka informuje, że do auta może wsiadać ktoś, o gorszej koordynacji ruchów. Dziecku czasem ciężko otworzyć drzwi, czasem otworzy je za szeroko. Warto zostawić takiemu trochę więcej miejsca na parkingu. Tak, jako rodzic pokryję koszty lakierowania twoich drzwi, jeśli moje dziecko w nie przypierdoli. Ale to ty będziesz się wkurwiał, że ałka, to ty będziesz szukał dobrego lakiernika, to ty przez parę dni nie będziesz mógł cieszyć się swoim autem. I żeby nie było – zwykle parkuję gdzieś dalej, nie pod samymi drzwiami marketu, bo miejsca dla rodzin zwykle są zajęte przez tych samotnych, co przyjechali sami dobrymi autami.

Taka naklejka informuje, że do auta mogę musieć wsadzić dziecko w fotelik. Albo w nosidle. Oznacza to, że muszę SZEROKO otworzyć drzwi. I jeśli są inne miejsca wolne w pobliżu będę bardzo wdzięczny, jeśli wybierzesz inne, nie o grubość lakieru od moich drzwi.

Naklejka z zielonym listkiem informuje, że autem jedzie ktoś, kto może potrzebować więcej czasu na zorientowanie się w otoczeniu, że kierujący może mieć problem z większym ruchem, że niektóre skrzyżowania mogą być jeszcze trochę za trudne. Może wbić czwórkę zamiast dwójki i zgasić auto. Może wbić prawy kierunek i skręcić w lewo. Nie powinien, ale to się MOŻE zdarzyć. I co z tego, że w razie kolizji on dostanie mandat. To ja będę miał uszkodzone auto, to ja będę musiał szlajać się po mechanikach i blacharzach. Nie warto. Prościej, taniej, bezpieczniej jest zostawić większy niż zwykle margines bezpieczeństwa i tolerancji.

Blachy z daleka. Prawie na pewno jedzie używając nawigacji i nie zna miasta. Prawie na pewno będzie musiał zmienić pas w ostatniej chwili na paru dziwniejszych trasach w rejonach, w których jeżdżę. Bo nie zna realiów i niektórych popapranych rozwiązań u nas. I co? Mam się na niego wkurzać? Mam w niego przywalić? Wolę zostawić margines.

Blachy z Malborka (no offence ;P). Nie dość, że gwałtownie zahamuje, to jeszcze potem przez pomyłkę wbije wsteczny. Będzie chciał zostawić auto na trzypasmówce i pójść do kiosku. Przy starszym aucie prawie na pewno po tym jak ruszy ze świateł będę musiał odczekać, aż opadnie zasłona dymna, zanim pojadę. Jak widzę GMB to zostawiam margines, jak przy baby on board, zielonym listku, blachach z Burkina Faso i babie za kierownicą razem wziętych. Bo tak jest taniej, prościej i mniej stresująco.

Zachowajcie dystans. I w życiu i na drodze. Bo przepisy przepisami, a życie życiem.

Szerokości.

Chujowe parkowanie

A wiecie, że wg Straży Miejskiej Ford i Suzuki sÄ… zaparkowane zgodnie z prawem? Po prawej budynek z dwoma szkoÅ‚ami – IX LO i I gimnazjum. KawaÅ‚ek w lewo – przedszkole.

OK, w przypadku Suzuki można by było się przyczepić, że nie zostawił 1.5m wolnego chodnika, ale chodzi mi w dzisiejszym czepialstwie o widoczność w rejonie przejścia dla pieszych.

Znów zaczęła siÄ™ mowa o tym, żeby zmienić przepisy dotyczÄ…ce pierwszeÅ„stwa pieszych. Kierowca bÄ™dzie musiaÅ‚ ustÄ…pić pieszemu już zbliżajÄ…cemu siÄ™ do przejÅ›cia. Sam przepis jako taki nie budzi we mnie wÄ…tpliwoÅ›ci, przeszkadza mi jego otoczka, inne przepisy z nim powiÄ…zane, a wÅ‚aÅ›ciwie w moim mniemaniu ich wadliwa interpretacja. Bo komuÅ› siÄ™ uroiÅ‚o, że skoro przejÅ›cie dla pieszych jest na jezdni to zakaz parkowania 10m przed przejÅ›ciem dotyczy tylko … jezdni.

Zerknijmy:

Art. 49.
1. Zabrania siÄ™ zatrzymania pojazdu:

2. na przejściu dla pieszych, na przejeździe dla rowerzystów oraz w odległości mniejszej niż 10 m przed tym przejściem lub przejazdem; na drodze dwukierunkowej o dwóch pasach ruchu zakaz ten obowiązuje także za tym przejściem lub przejazdem;

Prawo o ruchu drogowym – jeÅ›li nie wyszczególnia w sposób jasny – zawsze mówi o drodze i o zachowaniu na niej. JeÅ›li w przepisie nie jest wprost powiedziane, że ów zakaz tyczy siÄ™ jezdni, to należy go traktować jako zakaz dotyczÄ…cy drogi. Tym bardziej intencjÄ™ ustawodawcy w tym zakresie podkreÅ›la druga część punktu, po Å›redniku jest wyraźnie napisane „na drodze dwukierunkowej”.

Wyższe emerytury dla dzieciatych – stary temat

Może zamiast sponsorowania dzieciatych przez niedzieciatych podzielmy pulę emerytur na dzieciatą i niedzieciatą. Każde pieniądze pchane w system emerytalny były by dzielone między pule w stosunku 2:1 na korzyść puli dzieciatej. W ten sposób dzieci pośrednio zapewniałyby godziwą starość rodzicom. ;P

Mam dwójkę dzieci. Ponoszę bardzo konkretne koszty owej fanaberii. Powoduje to, że aktualnie nie stać mnie na odkładanie jakichś ekstra pieniędzy na starość. Ze swojej pracy utrzymuję siebie, swoją rodzinę i cholera wie jaką część systemu. Ja wiem, trzeba było sobie zawiązać na supeł, jeździłbym teraz nowoczesną limuzyną, gwizdałbym na ceny paliwa, stać by mnie było na duże mieszkanie w centrum miasta (chociaż w sumie po co, nie byłoby mi potrzebne bez dzieci) i do tego bym spokojnie sobie odłożył jakiś melonik albo dwa na koncie na wsparcie emerytury. Ale jakoś tak wyszło, że padło mi i ślubnej mej na nasze małe rozumki i zrobiliśmy sobie dwójkę dzieci. Dzieci, które dają nam od cholery radochy, ale też kosztują jak diabli. Praktycznie nie mamy żadnego wsparcia od państwa, ba! jesteśmy jeszcze za to karani.

Jebana polityka prorodzinna.

VAT na pieluchy – 23%, VAT na mleko – 23%, VAT na ubranka – 23%, VAT na sÅ‚oiczki, soczki, chusteczki, butelki, Å‚yżeczki – 23%. Kurwa, kupujÄ™ sobie smoczki i takie maÅ‚e Å‚yżeczki z gÅ‚adkiego, nietoksycznego plastiku aby sobie w dupie grzebać, dla przyjemnoÅ›ci, a co!

Prywatna opieka medyczna, bo czekać 48h na wolny termin u lekarza jak dziecko ma 40 stopni gorączki to jakaś pomyłka.

Prywatny żłobek, bo siedemsetne miejsce na liście rezerwowej to kpina.

Wożenie dzieci autem, bo kommiej jest taki, że strach czasem samemu jechać, a co dopiero z małym dzieckiem. A z dwójką to już w ogóle pomyłka. W paliwie VAT, akcyza, zarobek korporacji, łapówki dla polityków. A i tak rypią mi jeszcze kasę z auta gdzie się da. Drogi syfne, autostrady bandycko drogie, do teściów głupie 160km jedzie się 3.5h. Zgodnie z przepisami.

Przy markecie każdy buc zaparkuje na miejscu dla rodzin, bo bliżej. Ale ja ze zwalonym kręgosłupem niosę dziecko kilkadziesiąt metrów więcej. Przy kasie z pierwszeństwem też ludzie gapią się jak na zjawisko, jak z dziećmi drącymi japy z głodu proszę o przepuszczenie do przodu.

Dowalą nam teraz jeszcze opłaty śmieciowe. Bo wody idzie w chuj przy dzieciach. A śmieci wcale nie generujemy jakoś specjalnie dużo.

Ogólnie – ja nic od systemu nie chcÄ™. Ja tylko chcÄ™, aby system siÄ™ nie wpierdalaÅ‚ w moje życie i dodatkowo mnie nie karaÅ‚ za zapewnienie przyszÅ‚oÅ›ci jemu – systemowi, mnie i moim bliskim.

——————————————

Autocytat z przepaści fejsikowych postów.

O szczepieniach

KAŻDE działanie objęte jest pewnym ryzykiem. Zawsze to co robimy jest wynikiem pewnej kalkulacji zysku i ryzyka. Ja wysyłam 7-latkę po proste zakupy do Biedry. Musi przejść przez ulicę. Jest nauczona jak przechodzić przez jezdnię i robi to jak trzeba ale ZAWSZE jest ryzyko, że ją ktoś pierdolnie.

Więc to nie tak, że szczepienia są cudem wcielonym. Są ogromnym osiągnięciem, z którego korzystamy licząc się z pewnymi ich skutkami. Ale ryzyko nieszczepienia niesie za sobą tak ogromne ryzyko, że kalkulacja jest raczej oczywista.

To jak z chodzeniem po chodniku zamiast jezdnią. Robimy tak, bo jest to bezpieczniejsze. Zawsze może się trafić debil jadący chodnikiem, ale nie powoduje to, że przerzucamy się na domyślne chodzenie jezdnią ruchliwej ulicy.

 

Autocytat z fejsikowych odmętów komciów w wątku o szczepieniach.

„Nielegalna” kontrola trzeźwoÅ›ci

Od jakiegoś czasu mnie trafia, jak w sieci znajduję kolejne radosne filmiki z cwaniakami, co to wiedzą lepiej. Przy kontroli kozaczą piejąc, jak to opresyjna milicja narusza ich Wolności Obywatelskie.

Co gorsza, trafiają się ludzie, którzy mają jakiś całkiem pozytywny fejm w sieci, którzy z uporem maniaka powielają zjebane urban legends o dziurawej ustawie.

 

Mdłe warzywa za nami, przejdźmy teraz do mięska.

Tym, którym chwila myÅ›lenia niestraszna polecam lekturÄ™ ustawy „Prawo o ruchu drogowym” – oprzemy siÄ™ na jedynym sÅ‚usznym źródle, czyli Internetowym Systemie Aktów Prawnych. ProszÄ™ sobie kliknąć tekst ujednolicony, kicamy do strony 215 i tam stoi (skróty moje, bez wpÅ‚ywu na logikÄ™, jeÅ›li ktoÅ› wÄ…tpi, proszÄ™ otworzyć i sprawdzić w źródle):

Art. 129. 1. Czuwanie nad bezpieczeństwem i porządkiem ruchu na drogach, kierowanie ruchem i jego kontrolowanie należą do zadań Policji.

2. Policjant, w związku z wykonywaniem czynności określonych w ust. 1, jest uprawniony do:

3) żądania poddania się przez kierującego pojazdem lub przez inną osobę, w stosunku do której zachodzi uzasadnione podejrzenie, że mogła kierować pojazdem, badaniu w celu ustalenia zawartości w organizmie alkoholu lub środka działającego podobnie do alkoholu;

W podpunkcie trzecim jest owo nieszczÄ™sne „uzasadnione podejrzenie”, nad którym tak siÄ™ spuszczajÄ… prawilni woźnice. Problem tylko taki, że „uzasadnione podejrzenie” nie jest wymagane do zażądania poddaniu siÄ™ badaniu przez kierowcÄ™. Dotyczy ono bowiem „innej osoby” która mogÅ‚a kierować pojazdem. Policjant musi mieć „uzasadnione podejrzenie”, że to „inna osoba” – nie aktualny kierowca – kierowaÅ‚a pojazdem, aby poddać jÄ… badaniu.

Dla ułatwienia analizy podpowiem, że ów tekst jest zdaniem złożonym i można go sobie rozbić na dwa czytania:

  • Policjant, w zwiÄ…zku z wykonywaniem czynnoÅ›ci okreÅ›lonych w ust. 1, jest uprawniony do żądania poddania siÄ™ przez kierujÄ…cego pojazdem badaniu w celu ustalenia zawartoÅ›ci w organizmie alkoholu lub Å›rodka dziaÅ‚ajÄ…cego podobnie do alkoholu;
  • Policjant, w zwiÄ…zku z wykonywaniem czynnoÅ›ci okreÅ›lonych w ust. 1, jest uprawniony do żądania poddania siÄ™ przez innÄ… osobÄ™, w stosunku do której zachodzi uzasadnione podejrzenie, że mogÅ‚a kierować pojazdem, badaniu w celu ustalenia zawartoÅ›ci w organizmie alkoholu lub Å›rodka dziaÅ‚ajÄ…cego podobnie do alkoholu;

Co do wytkniÄ™tego mi w komciach na FB Art. 129i pkt. 4 wskazujÄ…cego na ustawÄ™ o wychowaniu w trzeźwoÅ›ci i przeciwdziaÅ‚ania alkoholizmowi, to… nic on nie zmienia. W ustawie owej nie ma żadnych zapisów dotyczÄ…cych przeprowadzania badania na obecność alkoholu w ramach kontroli drogowej – przytaczany w pyskówkach Art. 47 ww. ustawy nie odnosi siÄ™ bowiem do kontroli drogowej.

JeÅ›li mi nie wierzycie albo do was nadal nie dociera to polecam kupić kwiatka i dobrÄ… flaszkÄ™ i wybrać siÄ™ do polonistki z czasów podstawówki, aby wam to wyjaÅ›niÅ‚a. Kwiatek w ramach przeprosin, za zajÄ™cie czasu – flaszka, bo pani bÄ™dzie musiaÅ‚a po waszym wyjÅ›ciu jakoÅ› ukoić nerwy.

PodsumowujÄ…c – nie ma żadnej cholernej furtki. JeÅ›li zatrzymuje ciÄ™ policjant i każe ci dmuchnąć, to nie robisz mu żadnej Å‚aski, tylko wykonujesz polecenia, bo taki jest twój zasrany obowiÄ…zek.