I feel disturbance in force

Dziś nadszedł ten dzień. Postanowiłem założyć konto na Spotify.

Wpisuję adres email, passło, login, datę urodzenia, płeć, przeglądam dane zanik kliknę „rejestruj” i … pomarańczowa kropka przy loginie – login zajęty, użyj innego.

Aha, tradycyjnie, spoko, znaczy – już zakładałem kiedyś konto na Spocie, wychodzę z rejestracji, przechodzę do logowania, taptam login, taptam passło – nie działa.

Nie, no spoko, tap na „nie pamiętam hasła”, wpisuję login, klikam wyślij, przechodzę do skrzynki … nic. Czekam. Nic. Czekam więcej – z 5 minut się zebrało – nic.

Eh, pewnie trzeba pogonić Spotom kota, znów przypomnij passło, wklepuję adres mailowy i … taki adres nie jest zarejestrowany w bazie.

… minuta zwiechy.

Serio.

Dobra minuta zwątpienia, złości, kombinowania i załamki. W końcu ciężkie westchnienie – w końcu musiał nadejść ten dzień.

Proszę Państwa!

Po 17 latach korzystania z sieci w końcu trafiłem serwis, w którym mój jedyny-unikalny-najwspanialszy-niezmienny-i-tylko-mój login okazał się być zajęty.

Kurtyna.

 

Deadpool

Pierwszy od dawna film, w którym wątek romantyczny nie obsysał.

Pierwszy od dawna film dla dorosłych, na którym rżałem jak głupi.

Pierwszy od dawna film, który był głupi bo miał być głupi i do tego był dobrze głupi.

Pierwszy od dawna film o superbohaterach, który nie ociekał patosem.

Pierwszy od dawna film, który tak wdzięcznie ociekał bezsensowną przemocą.

Pierwszy od dawna film, który broni się treścią a nie pieniędzmi.

Obiektywnie uczciwe 6.5/10.

Na zwyrolometrze 9/10. Tylko 9, bo głupich tekstów mogło być więcej, mogły być jeszcze bardziej niepoprawne politycznie i Colossus bezsensownie zasłonił łapą to co najciekawsze.

Alfa Sony Romeo

Sony Mobile PL

W sobotę kupiłem Z3 Compact.

Dziś odesłałem go do serwisu. Jak do tej pory z elektroniki którą kiedykolwiek kupiłem tylko jakiś noname tablet z Reala za 150pln trafił do serwisu szybciej niż wasz smartfon z półki premium.

Gratuluję.

(źródło)


 

Zbigniew ‚zibi’ Jarosik Tak bardzo premium, że Z3 Compact pojechał do serwisu 2 dni po zakupie. Szybciej w serwisie z całej mojej elektroniki wylądował tylko tablet noname za 150pln z Reala.

Sony Mobile PL

Sony Mobile PL Może pech po prostu.

Zbigniew 'zibi' Jarosik

Zbigniew ‚zibi’ Jarosik Raczej problem z kontrolą jakości. Mam trzy wasze sprzęty:

– M2 Aqua – po roku użytkowania wygląda jak psu z gardła. Odpadła dolna maskownica, górna odkleiła się i ułamała przy wyjmowaniu z kieszeni, gniazdo słuchawek siedzi tak głęboko, że nawet firmowe słuchawki mają problem z dobrym kontaktem, a zaślepka od gniazda usb straciła uszczelkę po 8 miesiącach, szkiełko aparatu pokryte pajęczyną rysek. Fakt, muszę oddać, że na szkle ekranu ANI JEDNEJ rysy.
– SW2 – ekran rozlał się po roku i tygodniu od zakupu. Żeby było zabawniej – jest to sprzęt, który głównie leżał w szufladzie – przepracował przez ten rok może ze 4 tygodnie. Sprzęt bez uszkodzeń mechanicznych, nie był uderzony ani przyciśnięty.
– Z3 Compact – kupiłem w sobotę, dziś odwiozłem. Przyjechałem do domu, wydłubałem zaślepkę, aby włożyć kartę SIM, zaślepka już nie chce siedzieć w obudowie.

Zaznaczam, że wszystkie urządzenia były użytkowane prawidłowo.

(źródło)


Sony Mobile PL

Znów nacieszyłem się Z3 Compactem … 2 dni. Bym się nacieszył 1 dzień, ale zapomniałem wczoraj faktury i nie miałem jak go odesłać do serwisu.

A telefon odesłałem, bo serwis trzymał mój telefon tydzień, ale nie raczył usunąć usterki. Napisano, że element wymieniono (nie napisano jaki) i odesłano.

Zaślepka wylazła z obudowy sama 20 minut po odebraniu telefonu. Następnego dnia nie potrafiła utrzymać się na swoim miejscu nawet 3 minut.

Jeśli to był żart, to go nie zrozumiałem i proszę o wyjaśnienie.

(źródło)

Star Wars: The Force Awakens

Stare Warsy – Popuszczanie moczy.

Dosłownie. Jedni sikali ze szczęścia, inni moczyli się bojąc się wyjść do kibla w oczekiwaniu na jakiś sensowny moment, który mógłby ten film uratować.

Lucas, J.J. Abrams, Disney i spora część starej – waniliowej – obsady. Dodajmy do tego 10 lat głodzenia fanów. Przepis na finansowy sukces murowany. W dzisiejszych czasach film z takim budżetem musi mieć efekciarstwo co najmniej poprawne, gra aktorów też znośna, scenariusz… Starając się podejść do tematu obiektywnie dałbym 6.5/10, może nawet 7.

A na moim prywatnym zwyrolometrze 3.5.

Kto to kurwa spłodził?!

Goblin powiedział, że scenariusz był. Ja twierdzę, że nawet trzy. Ktoś wrzucił do niszczarki scenariusze koszernej trylogii, wybrał dwie garście pasków, spędził miły weekend z butelką whisky, paczką zioła i dużą ilością przezroczystej taśmy klejącej.

Efekty w dzisiejszych czasach już nie robią. Przy takim budżecie to inaczej się nie da. Każdy dzisiejszy blockbuster ocieka optycznie, więc starłorsy już nie mają tego efektu WOW.

Zagranie na sentymentach starych wyjadaczy rodzynkami ze starej obsady – dobre, ale … nie będę spojlował. Powiem tylko – Dżordż, JJ i Walt – FAK JU!

Film jest do bólu – dupy, dosłownie – przewidywalny. Jest nudny. Jest kretyński. Są miejsca, gdzie totalnie nie trzyma się kupy. Chociaż nie, trzyma się – śmierdzi.

W poniedziałek rano, przed wieczornym seansem obejrzałem sobie New Hope. Nawet nie biorąc poprawki na wiek filmu, nawet nie przymykając oka na biedne jak na dzisiejsze czasy efekty, nawet nie dając taryfy ulgowej zupełnie innemu kreowaniu postaci w tamtych czasach – klasyk jest DUŻO LEPSZY niż nowinka. Ba! Nawet nieszczęsny Phantom Menace był lepszy!

Jak opadnie pył popremierowy i wszyscy już się naoglądają i nie będzie obaw spoilowania przy omawianiu treści chętnie podyskutuję. Chociaż może szkoda na to czasu.

Niniejszym ogłaszam SW:TFA niewypałem roku, zwycięstwem marketingu nad dobrym smakiem, zawiedzioną nadzieją, SW: A Fucked Up Hope.

Strefa płatnego parkowania na Brzozowej

12171636_10208069680685234_715007469_o

Od 2 listopada 2015 ul. Brzozowa zostanie objęta strefą płatnego parkowania. Poniżej fragment moich wypocin z fejsika.

Dobra, oczekuję konstruktywnych propozycji.

Miasto Gdańsk – wiem, że strefa płatnego parkowania ma sens – chodzi o rozładowanie centrum, o zmniejszenie ilości aut parkujących w tym rejonie, o zachęcenie ludzi do korzystania z komunikacji miejskiej.

Ale robienie tego w ten sposób to jest rypanie po wszystkich czy to ma sens czy nie. Pan Prezes sobie i tak przyjedzie, bo jemu nie robi, czy zapłaci pińcet miesięcznie czy będzie dostawał radosne bileciki po pisiąt za nieskorzystanie z parkometru. Wielu pracownikom nie zrobi to poważnej różnicy poza komfortem jazdy – autem przyjemniej, ciepło, wygodnie, muza jaką się lubi itp. Ale mi to poważnie dezorganizuje życie. Zresztą takich jak ja jest pewnie więcej.

Szczegóły? Mam dwójkę dzieci. Jeśli będę musiał się przesiąść na komunikację miejską to będziemy wychodzić z domu 6:25 zamiast 7:05 – to oznacza o 40 minut mniej snu. Co dzień. Moje dzieci będą musiały spędzać w placówkach o 30 minut więcej. Co dzień. Powrót do domu będzie nie o 16:45 a o 17:30, co będzie oznaczało, że dzieci będą miały o 45 minut mniej czasu na zabawę z nami w domu albo na placu zabaw, na spacer, itp. Co dzień. W podróży będę spędzał 3h zamiast 1.5 – i aktualnie jeszcze żonę do pracy zawożę i odbieram. Co dzień. W razie problemów w przedszkolu czy szkole dziś od telefonu mogę dotrzeć na miejsce w 10 lub 13 minut (jadąc zgodnie z przepisami) i od razu dziecko mogę załadować do auta i jechać np do lekarza. Komunikacją miejską? – śmiech na sali. Do przedszkola, które jest bliżej, potrzeba 15 minut – i to jak tramwaj podjedzie.

Dla mnie komunikacja miejska nie jest alternatywą.

500 złotych za parkowanie? Miesięcznie? To jakiś absurd wylewający z kąpielą wszystkich takich jak ja, dla których auto nie jest li tylko kaprysem.

Źródło

Cepra jeżdżenia po górach dekalog.

  1. Jeśli jechałeś trasą nawet 10 razy a jedziesz nią nocą – jedziesz nią po raz pierwszy
  2. Podwójna ciągła dla autochtonów to co najwyżej pewna sugestia stylu życia – nie prawo fizyki
  3. To, że gdzieś się da wjechać to nie znaczy, że należy
  4. To, że gdzieś należy wjechać to nie znaczy, że się da
  5. 4×4 to nie to samo, co 2 stopy prześwitu
  6. Nie próbuj dotrzymać kroku lokalsowi, który właśnie cię wyprzedził. Nawet jeśli to Kadett pamiętający premierę M$ DOSa 3.31
  7. Możesz próbować dotrzymać kroku lokalsowi w rozsypującym się Kadecie, jeśli jesteś pierworodnym synem Juhy Kankkunena, Carlosa Sainza i Colina McRae z implantami od Kubicy.
  8. Nawet jeśli jesteś drogowym mutantem gonienie Kadetta wymaga kombinezonu zdolnego odprowadzić wiadro gówna po każdym zakręcie
  9. Znak ograniczenia do 40 powinien być czytany „CZTERDZIEŚCI, KURWA!”
  10. Z dróg widoki są piękne, ale … PATRZ NA DROGĘ!!!

Terminator Genisys

ARNIIIIIIIIIIII!!!

Film jest gniotem. Odgrzewana franczyza, resztki scenariusza powiewają gdzieś na marginesie przysłonięte cyckami Khaleesi, zakończenie typu love, peace ‚n kwiatek w dupę, dramatyczna przewidywalność akcji, brak jakiegoś głębszego thrillu i Kyle zupełnie z dupy i do dupy. Ogólnie 4/10 – w tym ekstra punkt za cycki Khaleesi.

Arni dał radę. Jest beznadziejnie drewniany – nie musi grać robota. Świetnie zestawiono młodego T-800 ze starym. Pomysł na wykorzystanie w filmie wiekowego już przecież aktora – bezbłędny. Jak Leonarda Nimoya w Into Darkness. Generalnie Pan Emeryt – perełka. Mam córkę, więc już zaczynam ćwiczyć jego uśmiech.

CGI na najwyższym poziomie. Nie ma do czego się przyczepić. Obraz wgniata w fotel i obrzuca popcornem. Efekciarstwo mnie usatysfakcjonowało.

Bawiłem się rewelacyjnie – 8/10.

Słony tor

Trójmiasto.pl pieje z zachwytu nad nowootwieranym ośrodkiem doskonalenia jazdy.

OK, rozumiem, że ustawa wymaga od świeżaków doszkolenia praktycznego. Rozumiem, że ludziom brakuje doświadczenia w dziwnych i trudnych sytuacjach. Ale jak zwykle ustawa sobie, a życie sobie.

Ale po kolei…

Wymóg doszkolenia między czwartym a ósmym miesiącem po otrzymaniu prawa jazdy jest … bez sensu.
Zdarza się, że ludź jakiś zrobi prawo jazdy i … nie jeździ. Nie jeździ, bo nie musi, nie jeździ, bo nie ma samochodu, itp. Niejeżdżących jest całkiem sporo. Dla nich będą to wyrzucone pieniądze. I to nie małe, bo 500pln nie chodzi piechotą. A takie szkolenie nie poparte dalszą praktyką przepadnie. W godzinę można komuś coś pokazać, wyćwiczyć odruchów się nie da. (OK, przejrzałem cennik autodromu, w grupie wychodzi „taniej” – 600pln za 4h).

Czemu tak drogo autem ośrodkowym?
Jeśli ktoś nie ma samochodu i nie jeździ na co dzień (vide wyżej) to jest to tylko cyniczne wyciąganie kasy.

Czemu tak drogo w ogóle?
Cennik autodromu nie zachwyca. Wypad na tego typu obiekt powinien być na tyle tani, aby chciało się tam pojechać przed zimą na 2-3h po prostu poćwiczyć.

Czy są dostępne w ośrodku auta FWD/RWD/AWD?
Jeśli przyjdę na szkolenie autem ośrodka, dadzą mi dacię albo yarisa FWD, podszkolą z wyprowadzania z podsterowności. A następnego dnia wsiądę w merca czy BMW z dwoma paczkami kucy pod maską – wtedy największym moim zmartwieniem będzie nadsterowność i całe szkolenie będę mógł sobie wsadzić między poślady. A z AWD to jeszcze całkiem inna historia …

Czemu doświadczony kierowca, który chce ćwiczyć reakcje i manewry nie ma gdzie tego robić?
Bo przecież nie będę wydawał co roku przed zimą wydawał kilkuset pln na jazdy z instruktorem, kiedy nie są mi one potrzebne! Znaczy – nie jest mi potrzebny instruktor, potrzebuję miejsca i warunków. Jestem gotów zapłacić 50pln za godzinę dostępu do toru z płytą poślizgową. Auto mam własne, ubezpieczone, z przeglądem, ja ponoszę koszty eksploatacji. Nie potrzebny do tego jest instruktor, wystarczy cieć, który będzie pilnował, aby kogoś nie poniosło. Zwykle jak tylko spadnie śnieg to jadę pod jakiś market. Ryzyko mandatu jest, ale jeżdżę tam nie tylko na latanie bokami, ale głównie własnie na ćwiczenie omijania przeszkód i hamowania. Znajduję sobie grudę śniegu/lodu i ćwiczę różnego rodzaju najazdy. W Trójmieście NIE MA GDZIE ROBIĆ TEGO LEGALNIE!!!

Z luźnych konkluzji – to wszystko wybudowano za naszą kasę i za naszą kasę dalej będzie utrzymywane. To jak z autostradami – zbudowano je za nasze pieniądze, aby było szybciej, bezpieczniej i aby zmniejszyć obciążenie tras lokalnych. Ale chcesz z nich korzystać – płać. I to słono.

Zimowisko 2015

Niedawno byłem na Zimowisku Linuxowym w Pucku. Dajna impreza, już nie taka kameralna, bo +- 80 luda było, ale nadal swojska i „etniczna” (TP+Cholewa się kłaniają). Dział retro, dłubanie Arduino, no i w końcu udało mi się ogarnąć drukarkę.

Do tego miałem też przyjemność produkować się ze swoją prezentacją. Jakby kto na prawdę nie miał co robić, to można obejrzeć:

+ sama prezentacja: zfs.pdf

Pochwalę się przy okazji, że prezentacja moja zajęła drugie miejsce w głosowaniu na najnudniejszą prezentację z której nie wypada wyjść przed czasem ;P