Category Archives: comment

Edukacja w czasach zarazy

RozglÄ…dam siÄ™ po znajomych – i nieznajomych – nauczycielach na spoÅ‚ecznoÅ›ciówkach,  zaglÄ…dam szkoÅ‚om przez ramiÄ™.

Jestem zaniepokojony.

Zoom, Skype, Hangouts. Ci nieco bardziej ogarniÄ™ci – Teams albo Google Classroom. DosÅ‚ownie pojedyncze przypadki – LMSy.

Przeciętna szkoła zakłada, że w procesie edukacji w najbliższych tygodniach zmieniło się tylko to, że dzieci siedzą w domach a nie w szkole. Że tradycyjny model edukacji trzeba tylko “przedłużyć” do domów. Że to nic trudnego, że ludzie bez przygotowania, wiedzy i doświadczenia wskoczą na głęboką wodę i przepłyną kanał La Manche. Że darmowe rozwiązania stworzone do pracy grupowej wystarczą do ewolucji nauczania. 

SzkoÅ‚y nie majÄ… zielonego pojÄ™cia o e-learningu. W panice zafundowanej przez ministra rzuciÅ‚y siÄ™ do przenoszenia tradycyjnej, dwudziestowiecznej edukacji, w Å›rodowisko cyfrowe. OdkrywajÄ… koÅ‚o rzucajÄ…c kamieniami gdzie popadnie i patrzÄ…, czy w lawinie coÅ› Å‚adnie siÄ™ toczy. Chyba nikt nie ruszyÅ‚ w stronÄ™ uczelni wyższych, które temat majÄ… wzglÄ™dnie opanowany lub przynajmniej rozpoznany. Dyrektorzy i nauczyciele uruchamiajÄ… kolejne instancje różnych narzÄ™dzi, które pozwalajÄ… dążyć w stronÄ™ tzw. wirtualnej klasy – technicznie rozwiniÄ™cia idei szkoÅ‚y radiowej z australijskiego Outbacku z lat ‘50 zeszÅ‚ego wieku. SiÄ™gajÄ… po narzÄ™dzia do komunikacji, nie po narzÄ™dzia do prowadzenia procesu edukacyjnego. Telekonferencje czy współdzielona tablica nadajÄ… siÄ™ Å›wietnie do spotkaÅ„ 3-4 osobowych podczas konsultacji, do wyjaÅ›niania dzieciom fragmentów materiaÅ‚u, z którymi majÄ… problem. Wymusza to pracÄ™ synchronicznÄ… na ogromnej grupie ludzi, co generuje ogromne obciążenie Å‚Ä…cz i usÅ‚ug. Na razie wszystko jeszcze dziaÅ‚a, ale gdy Teamsy padnÄ… kupa szkół i uczniów zostanie z rÄ™kÄ… w nocniku.

My – rodzice – również trafiliÅ›my na gÅ‚Ä™bokÄ… wodÄ™. Nie mamy sprzÄ™tu, nie mamy warunków, nie mamy czasu na szkoÅ‚Ä™ naszych dzieci. Pracujemy – kto może – zdalnie, wspomagamy siÄ™ urlopami, życzliwoÅ›ciÄ… rodziny i przyjaciół, by zapewnić opiekÄ™ pociechom. W wielu sytuacjach nie jesteÅ›my w stanie umożliwić dzieciom spotkania synchronicznego na zaplanowanej przez szkoÅ‚Ä™ wirtualnej lekcji prowadzonej w Zoomie czy innym Discordzie.

Tak, szukam trochÄ™ dziury w caÅ‚ym, ale pomyÅ›lcie, że niemaÅ‚o jest rodzin w podobnej sytuacji. Rodzin wielodzietnych – trójka czy czwórka dzieci w wieku szkolnym majÄ…ca w tym samym czasie zajÄ™cia? Jak? SkÄ…d wziąć sprzÄ™t? SkÄ…d wziąć miejsce na to? Każde z dzieci powinno mieć ciszÄ™ i spokój na czas spotkania. A my, rodzice pracujÄ…cy zdalnie? Ile macie komputerów w domu? My mamy dwa podstawowe stanowiska, chÄ™tnych jest czworo. Do tego co drugi dzieÅ„ dzieci spÄ™dzajÄ… u Babci. O ile wyczarowanie dodatkowych komputerów jest wykonalne o tyle znalezienie dodatkowych miejsc z odpowiednimi warunkami – już nie. 

SzkoÅ‚y w ogóle nie idÄ… w stronÄ™ pracy asynchronicznej. Nie przygotowujÄ… materiałów do samodzielnej pracy dla dzieci. Nie próbujÄ… wprowadzić narzÄ™dzi, które dÅ‚ugoterminowo uÅ‚atwiÄ… im pracÄ™, pomogÄ… ewaluować wyniki, gromadzić materiaÅ‚y. Nie ma w tym wszystkim planu, jest paniczne Å‚apanie powietrza i machanie rÄ™kami. To co przesyÅ‚ajÄ… aktualnie szkoÅ‚y mailami to nie sÄ… materiaÅ‚y do samodzielnej nauki. PodrÄ™czniki, które majÄ… dzieci nie zostaÅ‚y stworzone do samodzielnej pracy, tylko sÄ… podstawÄ… do pracy nauczyciela. Linki do stronek i filmików to chaos, a nie edukacja. Przypadkowe ćwiczonka, teksty w żaden sposób nie zwiÄ…zane z programem, sprzeczny z regulacjami zalew reklam czy choćby bÅ‚Ä™dy merytoryczne i jÄ™zykowe – to siÄ™ nie nadaje dla dzieci. A o tym, co podlinkowano na stronie MEN lepiej zapomnieć – wyglÄ…da, że nikt tego nie zweryfikowaÅ‚ ani merytorycznie ani jakoÅ›ciowo.

Również jakość tego, co dzieci dostajÄ… od nauczycieli woÅ‚a o pomstÄ™ do nieba. Dokumenty nieczytelne, edytorsko leżące, nieraz z bÅ‚Ä™dami. No wstyd. Rozumiem, że nauczyciel biologii w wieku przedemerytalnym nie bÄ™dzie Å›migaÅ‚ w Office czy Photoshopie, ale mógÅ‚by poprosić innego nauczyciela o pomoc – przygotować materiaÅ‚ merytorycznie i pozwolić komuÅ› innemu na redakcjÄ™. ZresztÄ… problem umiejÄ™tnoÅ›ci posÅ‚ugiwania siÄ™ współczesnymi narzÄ™dziami nie jest ograniczony tylko do starszych nauczycieli – również ci w okolicach trzydziestki potrafiÄ… zrobić taki kit, że zÄ™by bolÄ…. 

Organizacyjnie nie bardzo da siÄ™ to aktualnie ogarnąć, bo minister zrzuciÅ‚ caÅ‚y problem na szkoÅ‚y. Każda próbuje to ogarnąć osobno. IluÅ› ludzi robi to samo, każdy w swoim wÅ‚asnym pudeÅ‚ku. Nie ma szerszej wymiany doÅ›wiadczeÅ„. To jeden z tych momentów, że centralizacja pozwoliÅ‚aby na poprawienie jakoÅ›ci, ograniczenie kosztów i oszczÄ™dzenie czasu. OgarniÄ™cie rozwiÄ…zaÅ„ technicznych i organizacyjnych choćby w ramach gmin, Å‚Ä…czÄ…c wiele szkół w klastry edukacyjne umożliwia współdzielenie infrastruktury i Å‚atwe dzielenie siÄ™ materiaÅ‚ami. Wystarczy wtedy mniejsza liczba osób ogarniÄ™tych w nowej sytuacji, bo mogÄ… wspomóc technicznie tych, którzy sobie sÅ‚abiej radzÄ…. KilkudziesiÄ™ciu nauczycieli robiÄ…cych materiaÅ‚y nawet w goÅ‚ym edytorze tekstu wspomaganych przez 2-3 redaktorów dostosowujÄ…cych materiaÅ‚y do nowych realiów – i dzielenie siÄ™ tymi materiaÅ‚ami – to moim zdaniem recepta na najbliższe tygodnie. Nie ma sensu żeby zadania z historii czy angielskiego – które sÄ… przecież powtarzalne, podlegajÄ… pewnym schematom – każdy nauczyciel tworzyÅ‚ sam, od podstaw. JeÅ›li w grupie bÄ™dzie kilkunastu/wiÄ™cej nauczycieli danego przedmiotu – mogÄ… podzielić siÄ™ pracÄ… nad materiaÅ‚ami. MogÄ… sobie te materiaÅ‚y wzajemnie poprawiać, udoskonalać. Przy tym wszystkim można skorzystać również z pomocy rodziców. Wielu chÄ™tnie pomoże, czy to w edycji czy choćby korekcie materiałów, w procesie wdrożenia narzÄ™dzi, w rozwoju caÅ‚ego procesu.

TrafiliÅ›my na bardzo trudny okres, mamy bardzo maÅ‚o czasu, by zrobić wrÄ™cz rewolucjÄ™ w edukacji. Wiem, że to nieÅ‚atwe, ale jest okazja zrobić pewne rzeczy dobrze. Na pewno bÄ™dzie to kosztowaÅ‚o dużo pracy, ogromnym wysiÅ‚kiem bÄ™dzie przestawienie siÄ™ na inny model edukacji. Docelowo – bo epidemia kiedyÅ› siÄ™ skoÅ„czy – pozwoli to utrzymać model blended-learning – nauczania stacjonarnego, wspomaganego w dużym stopniu nowoczesnymi narzÄ™dziami nie tylko w klasie, ale i w domu, w ramach powtórek czy poszerzania materiaÅ‚u. Pozwoli również ograniczyć edukacyjne skutki nastÄ™pnych takich klÄ™sk.

UzupeÅ‚nienie: WÅ‚aÅ›nie dowiedzieliÅ›my siÄ™ z konferencji prasowej gdaÅ„skiego magistratu, że dzieci w klasach 0-III zostaÅ‚y praktycznie porzucone. Od nauczyciela córy usÅ‚yszaÅ‚em przez telefon, że klasy IV i V bÄ™dÄ… otrzymywaÅ‚y materiaÅ‚y tak jak dotychczas – przez dziennik i mailami. Klasy VI i wyżej bÄ™dÄ… korzystać z MS Teams.

Naklejki „baby on board”

Jeżu, jak bul dópy niektórzy mają. I o co? O naklejki „Baby on board”? Z ludzi wyłazi złośliwość i brak empatii.

IMHO generalnie naklejki majÄ… sens.

Taka naklejka informuje, że w aucie może znajdować się ktoś niestabilny emocjonalnie. Dziecko nie potrafi się kontrolować. Możesz być najlepszym rodzicem na świecie a dziecko i tak wywali buta, odepnie się, rzuci zabawką, zacznie rzygać, udławi się skarpetką, nagle zacznie drzeć ryja, pociągnie za włosy, będzie coś koniecznie chciało itp. I możesz być cyborgiem urodzonym przez Colina McRae wydymanego przez Szumahera a i tak dziecko w aucie cię zaskoczy. Widzę naklejkę, to wiem, że trzeba zachować jeszcze większy dystans i czasem uzbroić się w cierpliwość. Bo przepisy przepisami, a życie życiem. Sam mam dwójkę, wiem coś o tym. I nie, nie jestem niedzielnym kierowcą, prawo jazdy mam od 20 lat, przejechałem jakieś pół miliona kilometrów, dziennie spędzam prawie dwie godziny w ruchu miejskim – widziałem niejedno.

Taka naklejka informuje, że do auta może wsiadać ktoś, o gorszej koordynacji ruchów. Dziecku czasem ciężko otworzyć drzwi, czasem otworzy je za szeroko. Warto zostawić takiemu trochę więcej miejsca na parkingu. Tak, jako rodzic pokryję koszty lakierowania twoich drzwi, jeśli moje dziecko w nie przypierdoli. Ale to ty będziesz się wkurwiał, że ałka, to ty będziesz szukał dobrego lakiernika, to ty przez parę dni nie będziesz mógł cieszyć się swoim autem. I żeby nie było – zwykle parkuję gdzieś dalej, nie pod samymi drzwiami marketu, bo miejsca dla rodzin zwykle są zajęte przez tych samotnych, co przyjechali sami dobrymi autami.

Taka naklejka informuje, że do auta mogę musieć wsadzić dziecko w fotelik. Albo w nosidle. Oznacza to, że muszę SZEROKO otworzyć drzwi. I jeśli są inne miejsca wolne w pobliżu będę bardzo wdzięczny, jeśli wybierzesz inne, nie o grubość lakieru od moich drzwi.

Naklejka z zielonym listkiem informuje, że autem jedzie ktoś, kto może potrzebować więcej czasu na zorientowanie się w otoczeniu, że kierujący może mieć problem z większym ruchem, że niektóre skrzyżowania mogą być jeszcze trochę za trudne. Może wbić czwórkę zamiast dwójki i zgasić auto. Może wbić prawy kierunek i skręcić w lewo. Nie powinien, ale to się MOŻE zdarzyć. I co z tego, że w razie kolizji on dostanie mandat. To ja będę miał uszkodzone auto, to ja będę musiał szlajać się po mechanikach i blacharzach. Nie warto. Prościej, taniej, bezpieczniej jest zostawić większy niż zwykle margines bezpieczeństwa i tolerancji.

Blachy z daleka. Prawie na pewno jedzie używając nawigacji i nie zna miasta. Prawie na pewno będzie musiał zmienić pas w ostatniej chwili na paru dziwniejszych trasach w rejonach, w których jeżdżę. Bo nie zna realiów i niektórych popapranych rozwiązań u nas. I co? Mam się na niego wkurzać? Mam w niego przywalić? Wolę zostawić margines.

Blachy z Malborka (no offence ;P). Nie dość, że gwałtownie zahamuje, to jeszcze potem przez pomyłkę wbije wsteczny. Będzie chciał zostawić auto na trzypasmówce i pójść do kiosku. Przy starszym aucie prawie na pewno po tym jak ruszy ze świateł będę musiał odczekać, aż opadnie zasłona dymna, zanim pojadę. Jak widzę GMB to zostawiam margines, jak przy baby on board, zielonym listku, blachach z Burkina Faso i babie za kierownicą razem wziętych. Bo tak jest taniej, prościej i mniej stresująco.

Zachowajcie dystans. I w życiu i na drodze. Bo przepisy przepisami, a życie życiem.

Szerokości.

Wyższe emerytury dla dzieciatych – stary temat

Może zamiast sponsorowania dzieciatych przez niedzieciatych podzielmy pulę emerytur na dzieciatą i niedzieciatą. Każde pieniądze pchane w system emerytalny były by dzielone między pule w stosunku 2:1 na korzyść puli dzieciatej. W ten sposób dzieci pośrednio zapewniałyby godziwą starość rodzicom. ;P

Mam dwójkę dzieci. Ponoszę bardzo konkretne koszty owej fanaberii. Powoduje to, że aktualnie nie stać mnie na odkładanie jakichś ekstra pieniędzy na starość. Ze swojej pracy utrzymuję siebie, swoją rodzinę i cholera wie jaką część systemu. Ja wiem, trzeba było sobie zawiązać na supeł, jeździłbym teraz nowoczesną limuzyną, gwizdałbym na ceny paliwa, stać by mnie było na duże mieszkanie w centrum miasta (chociaż w sumie po co, nie byłoby mi potrzebne bez dzieci) i do tego bym spokojnie sobie odłożył jakiś melonik albo dwa na koncie na wsparcie emerytury. Ale jakoś tak wyszło, że padło mi i ślubnej mej na nasze małe rozumki i zrobiliśmy sobie dwójkę dzieci. Dzieci, które dają nam od cholery radochy, ale też kosztują jak diabli. Praktycznie nie mamy żadnego wsparcia od państwa, ba! jesteśmy jeszcze za to karani.

Jebana polityka prorodzinna.

VAT na pieluchy – 23%, VAT na mleko – 23%, VAT na ubranka – 23%, VAT na sÅ‚oiczki, soczki, chusteczki, butelki, Å‚yżeczki – 23%. Kurwa, kupujÄ™ sobie smoczki i takie maÅ‚e Å‚yżeczki z gÅ‚adkiego, nietoksycznego plastiku aby sobie w dupie grzebać, dla przyjemnoÅ›ci, a co!

Prywatna opieka medyczna, bo czekać 48h na wolny termin u lekarza jak dziecko ma 40 stopni gorączki to jakaś pomyłka.

Prywatny żłobek, bo siedemsetne miejsce na liście rezerwowej to kpina.

Wożenie dzieci autem, bo kommiej jest taki, że strach czasem samemu jechać, a co dopiero z małym dzieckiem. A z dwójką to już w ogóle pomyłka. W paliwie VAT, akcyza, zarobek korporacji, łapówki dla polityków. A i tak rypią mi jeszcze kasę z auta gdzie się da. Drogi syfne, autostrady bandycko drogie, do teściów głupie 160km jedzie się 3.5h. Zgodnie z przepisami.

Przy markecie każdy buc zaparkuje na miejscu dla rodzin, bo bliżej. Ale ja ze zwalonym kręgosłupem niosę dziecko kilkadziesiąt metrów więcej. Przy kasie z pierwszeństwem też ludzie gapią się jak na zjawisko, jak z dziećmi drącymi japy z głodu proszę o przepuszczenie do przodu.

Dowalą nam teraz jeszcze opłaty śmieciowe. Bo wody idzie w chuj przy dzieciach. A śmieci wcale nie generujemy jakoś specjalnie dużo.

Ogólnie – ja nic od systemu nie chcÄ™. Ja tylko chcÄ™, aby system siÄ™ nie wpierdalaÅ‚ w moje życie i dodatkowo mnie nie karaÅ‚ za zapewnienie przyszÅ‚oÅ›ci jemu – systemowi, mnie i moim bliskim.

——————————————

Autocytat z przepaści fejsikowych postów.

O szczepieniach

KAŻDE działanie objęte jest pewnym ryzykiem. Zawsze to co robimy jest wynikiem pewnej kalkulacji zysku i ryzyka. Ja wysyłam 7-latkę po proste zakupy do Biedry. Musi przejść przez ulicę. Jest nauczona jak przechodzić przez jezdnię i robi to jak trzeba ale ZAWSZE jest ryzyko, że ją ktoś pierdolnie.

Więc to nie tak, że szczepienia są cudem wcielonym. Są ogromnym osiągnięciem, z którego korzystamy licząc się z pewnymi ich skutkami. Ale ryzyko nieszczepienia niesie za sobą tak ogromne ryzyko, że kalkulacja jest raczej oczywista.

To jak z chodzeniem po chodniku zamiast jezdnią. Robimy tak, bo jest to bezpieczniejsze. Zawsze może się trafić debil jadący chodnikiem, ale nie powoduje to, że przerzucamy się na domyślne chodzenie jezdnią ruchliwej ulicy.

 

Autocytat z fejsikowych odmętów komciów w wątku o szczepieniach.

Manipulacja pojęciami

Jak widzÄ™ „zwolennicy aborcji” to mnie kurwica trafia. To tak, jakbym ja napisaÅ‚ o policjantach, że sÄ… zwolennikami strzelania do wszystkiego co siÄ™ rusza a mogÅ‚o zÅ‚amać prawo. Albo że przeciÄ™tny proboszcz jest zwolennikiem dupczenia podstarzaÅ‚ych parafianek.

Prawo do dokonania wyboru a podjęcie takowego to dwie różne sprawy. Przypuszczam, że poza dość konkretnymi patologiami nikt nie traktuje aborcji jako rutynowego zabiegu antykoncepcyjnego.

Nigdy nie wiesz, co w człowieku siedzi, jaką ścieżkę w życiu przeszedł i w jakich idzie butach. Kobieta może mieć bardzo wiele różnych powodów, aby nie chcieć dziecka. I być w bardzo wielu sytuacjach, kiedy nie miała woli lub możliwości podjęcia decyzji o niebyciu zapyloną.

ChciaÅ‚bym przypomnieć co poniektórym, że KAÅ»DA ciąża stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia ewentualnej przyszÅ‚ej matki. Nawet ciąża idÄ…ca teoretycznie prawidÅ‚owo może powodować trudne do odwrócenia konsekwencje – wzrost wagi, problemy z krÄ™gosÅ‚upem, żylaki – w tym i hemoroidy, osÅ‚abienie wÅ‚osów, podtrucia, anemia, zakrzepica, depresja – mogÄ™ poszukać źródeÅ‚ ze sporo wiÄ™kszÄ… listÄ…, jak ktoÅ› ciekawy. Niektóre z tych przypadÅ‚oÅ›ci mogÄ… prowadzić do powikÅ‚aÅ„ groźnych dla życia.

Nie jestem zwolennikiem aborcji. Jestem stanowczym orędownikiem prawa do podjęcia przez kobietę takiej decyzji. A jeśli już podjęła taką decyzję i z przyczyn innych niż medyczne chce usunąć ciążę, to znaczy, że to my daliśmy dupy. My, społeczeństwo, jej otoczenie. To ona ma gruby problem i stara się go rozwiązać tak, jak potrafi. Obowiązkiem całej reszty jest wspieranie jej w takich sytuacjach. Często jest tak, że kobiety decydują się rodzić, bo pojawił się właściwy support i przyszła matka poczuła się bezpieczniej, nie pozostawiona sama sobie. Zdarza się to również w przypadku płodów, które nie mają szansy na przeżycie. Znów musiałbym poszukać, trafiłem jakiś czas temu ciekawy artykuł na temat właśnie wspierania rodziców dzieci bez szans. Ale nadal IMHO decyzja należy do kobiety i jak się to komuś ta decyzja nie podoba, a nie chce pomóc, to niech spierdala.

SÅ‚ony tor

Trójmiasto.pl pieje z zachwytu nad nowootwieranym ośrodkiem doskonalenia jazdy.

OK, rozumiem, że ustawa wymaga od świeżaków doszkolenia praktycznego. Rozumiem, że ludziom brakuje doświadczenia w dziwnych i trudnych sytuacjach. Ale jak zwykle ustawa sobie, a życie sobie.

Ale po kolei…

Wymóg doszkolenia miÄ™dzy czwartym a ósmym miesiÄ…cem po otrzymaniu prawa jazdy jest … bez sensu.
Zdarza siÄ™, że ludź jakiÅ› zrobi prawo jazdy i … nie jeździ. Nie jeździ, bo nie musi, nie jeździ, bo nie ma samochodu, itp. Niejeżdżących jest caÅ‚kiem sporo. Dla nich bÄ™dÄ… to wyrzucone pieniÄ…dze. I to nie maÅ‚e, bo 500pln nie chodzi piechotÄ…. A takie szkolenie nie poparte dalszÄ… praktykÄ… przepadnie. W godzinÄ™ można komuÅ› coÅ› pokazać, wyćwiczyć odruchów siÄ™ nie da. (OK, przejrzaÅ‚em cennik autodromu, w grupie wychodzi „taniej” – 600pln za 4h).

Czemu tak drogo autem ośrodkowym?
Jeśli ktoś nie ma samochodu i nie jeździ na co dzień (vide wyżej) to jest to tylko cyniczne wyciąganie kasy.

Czemu tak drogo w ogóle?
Cennik autodromu nie zachwyca. Wypad na tego typu obiekt powinien być na tyle tani, aby chciało się tam pojechać przed zimą na 2-3h po prostu poćwiczyć.

Czy są dostępne w ośrodku auta FWD/RWD/AWD?
JeÅ›li przyjdÄ™ na szkolenie autem oÅ›rodka, dadzÄ… mi daciÄ™ albo yarisa FWD, podszkolÄ… z wyprowadzania z podsterownoÅ›ci. A nastÄ™pnego dnia wsiÄ…dÄ™ w merca czy BMW z dwoma paczkami kucy pod maskÄ… – wtedy najwiÄ™kszym moim zmartwieniem bÄ™dzie nadsterowność i caÅ‚e szkolenie bÄ™dÄ™ mógÅ‚ sobie wsadzić miÄ™dzy poÅ›lady. A z AWD to jeszcze caÅ‚kiem inna historia …

Czemu doświadczony kierowca, który chce ćwiczyć reakcje i manewry nie ma gdzie tego robić?
Bo przecież nie bÄ™dÄ™ wydawaÅ‚ co roku przed zimÄ… wydawaÅ‚ kilkuset pln na jazdy z instruktorem, kiedy nie sÄ… mi one potrzebne! Znaczy – nie jest mi potrzebny instruktor, potrzebujÄ™ miejsca i warunków. Jestem gotów zapÅ‚acić 50pln za godzinÄ™ dostÄ™pu do toru z pÅ‚ytÄ… poÅ›lizgowÄ…. Auto mam wÅ‚asne, ubezpieczone, z przeglÄ…dem, ja ponoszÄ™ koszty eksploatacji. Nie potrzebny do tego jest instruktor, wystarczy cieć, który bÄ™dzie pilnowaÅ‚, aby kogoÅ› nie poniosÅ‚o. Zwykle jak tylko spadnie Å›nieg to jadÄ™ pod jakiÅ› market. Ryzyko mandatu jest, ale jeżdżę tam nie tylko na latanie bokami, ale głównie wÅ‚asnie na ćwiczenie omijania przeszkód i hamowania. ZnajdujÄ™ sobie grudÄ™ Å›niegu/lodu i ćwiczÄ™ różnego rodzaju najazdy. W TrójmieÅ›cie NIE MA GDZIE ROBIĆ TEGO LEGALNIE!!!

Z luźnych konkluzji – to wszystko wybudowano za naszÄ… kasÄ™ i za naszÄ… kasÄ™ dalej bÄ™dzie utrzymywane. To jak z autostradami – zbudowano je za nasze pieniÄ…dze, aby byÅ‚o szybciej, bezpieczniej i aby zmniejszyć obciążenie tras lokalnych. Ale chcesz z nich korzystać – pÅ‚ać. I to sÅ‚ono.

O głupocie

Ostatnio na Pockecie czytałem piękny artykuł o głupocie. A właściwie to pełen głupot.

Jak ktoÅ› ma czas do zmarnowania to polecam http://www.kamilcebulski.pl/morderstwo-czy-samoobrona/ i moje o nim wypociny.

IMHO Cebulski wychodzi z błędnych założeń.

Na dzieÅ„ dobry wkurwiÅ‚ mnie „Jak każdy normalny czÅ‚owiek do narkotyków nic nie mam.”. Uważam siÄ™ za wzglÄ™dnie normalnego i do narkotyków mam caÅ‚kiem sporo, również caÅ‚kiem spora ludzi uznawanych przez siebie i innych za normalnych jest do narkotyków nastawiona negatywnie, wiÄ™c tego typu generalizacje Å›wiadczÄ… o bezczelnoÅ›ci piszÄ…cego albo o gÅ‚upocie.

Po drugie – Ulbricht i spółka korzystajÄ…cych z SilkRoad Å‚amali prawo handlujÄ…c narkotykami. Jakie by to prawo pokurwiaÅ‚e nie byÅ‚o – jest prawem, za jego zÅ‚amanie grożą sankcje. Łamanie prawa jest pewnÄ… decyzjÄ… i robienie tego bez liczenia siÄ™ z konsekwencjami Å›wiadczy o gÅ‚upocie.

Po trzecie – ta grupa chorych psychicznie ludzi zakazuje również wybrania siÄ™ do domu pana Cebulskiego i wyjaÅ›nienia mu kijem golfowym, że jest gÅ‚upi. Ta sama grupa chorych psychicznie ludzi zapewnia mniej lub bardziej gównianÄ… ale jednak jakÄ…Å› stabilność naszego życia. To dziÄ™ki istnieniu owej grupy chorych psychicznie ludzi próg wejÅ›cia w przestÄ™pczość jest dużo wyższy. Należy kontrolować grupÄ™ chorych psychicznie ludzi i zakazywać im zakazywania pewnych rzeczy, ale niedocenianie faktu istnienia grupy chorych psychicznie ludzi zakazujÄ…cych różnych rzeczy Å›wiadczy o gÅ‚upocie.

Po czwarte – Chemik okazaÅ‚ siÄ™ podwójnie gÅ‚upi. Nie dość, że prawdopodobnie Å‚amaÅ‚ prawo zajmujÄ…c siÄ™ SilkRoadem, który sÅ‚użyÅ‚ jako narzÄ™dzie do Å‚amania prawa, to jeszcze postanowiÅ‚ zaszantażować czÅ‚owieka, który już zdecydowaÅ‚ siÄ™ Å‚amać prawo, wiÄ™c istniaÅ‚o duże prawdopodobieÅ„stwo, że posunie siÄ™ do dalszego i bardziej radykalnego Å‚amania prawa. DziaÅ‚anie tego typu Å›wiadczy o braku instynktu samozachowawczego albo o gÅ‚upocie.

Po piÄ…te – porównywanie najemnych bandytów do policyjnego SWAT-u jest … kurwa. Ja pierdolÄ™. To jak porównywanie separatystycznych bojówek w Doniecku do AK – jedni to zwykle najemne zbiry gotowe w imiÄ™ zarobku pokroić ci żonÄ™, a drudzy walczÄ… w SÅ‚usznej Sprawie (TM). NieumiejÄ™tność rozróżnienia dziaÅ‚ania pro publico bono od zwykÅ‚ego bandytyzmu Å›wiadczy albo o ciężkim spaczeniu Å›wiatopoglÄ…dowym, skrajnym, wrÄ™cz odhumanizowanym cynizmie albo o zwykÅ‚ej gÅ‚upocie.

(Pomijając już zapłacenie tak grubej kasy za stuknięcie jakiegoś głupka, który to fakt świadczy o głupocie)

Posiadanie pewnych roślinek jest złamaniem prawa. Szantaż jest złamaniem prawa. Zabicie szantażysty grożącym ujawnieniem złamania prawa jest złamaniem prawa, a nie samoobroną. Grzęźnięcie coraz bardziej w łamaniu prawa świadczy o głupocie.

Porównywanie sytuacji napadniętego staruszka do właściciela SilkRoad jest mniej więcej takie samo, jak porównanie owego staruszka do bankowego rabusia, który strzela do strażnika mierzącego do niego z pistoletu. Rabuś popełnia przestępstwo rabunku (co świadczy o głupocie, bo wykrywalność tego typu przestępstw jest bardzo wysoka) i w jego ramach dopuszcza się nie zabójstwa w samoobronie, ale popełnia morderstwo. Nierozróżnienie tego faktu, nieumiejętność zauważenia, że prawo stanowi pewien wspólny mianownik, od którego należy wyjść świadczy albo o próbie zrobienia z czytelnika idioty albo o głupocie piszącego.

Kto zainicjował przemoc? A kto jest winien śmierci staruszki potrąconej przez uciekającego przed policyjnym pościgiem? Policja? To może sięgnijmy dalej. Winien jestem ja? Albo Ty? Bo wybraliśmy takich ludzi, którzy stanowią prawo tak a nie inaczej, że policjant widząc kogoś kradnącego samochód rusza za nim w pościg? Wskazywanie w tym schemacie na policję jako na systemowego agresora jest brzydką manipulacją albo świadczy o głupocie.

Jedyne co słuszne w całym artykule jest, to przytoczenie projektu zmiany prawa, aby napastnik przyjmował na siebie całą odpowiedzialność za wszytko, co nastąpi po jego agresji

Åšmieciowe miasto

Ciężko dziÅ› pierdnąć w GdaÅ„sku tak aby nie uszkodzić plakatu wyborczego PeÅ‚O. Powinni polecieć za Å›miecenie. Do tego gdzieniegdzie leżą dykty na skrzyżowaniach czy zniszczone przez wandali czy przez wiatr. Wystarczy trochÄ™ deszczu i jedzie siÄ™ na tym g****e jak na zgniÅ‚ych liÅ›ciach. Czekać tyko na zejÅ›cie jakiegoÅ› pieszego trafionego przez jakiegoÅ› europosÅ‚a, który oczywiÅ›cie zostanie uniewinniony, bo przecież warunki na drodze…

Comment do http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Niszczyli-plakaty-PO-i-robili-zdjecia-n43105.html