Category Archives: fun

Najszybsza Tesla ever

Elon Musk i cała ekipa ze SpaceX mogą być z siebie dumni. Zrobili kawał dobrej roboty, pokazali, że się da, pokazali, że nie ma rzeczy niemożliwych.

SpaceX jako pierwsze przerobiło Teslę na gaz. I zrobili to szybciej, niż my, Polacy.

SpaceX jako pierwsze zrobiło auto elektryczne o sensownym zasięgu.

SpaceX jako pierwsze zabezpieczyÅ‚o auto przed kradzieżą – nawet nasi nie dadzÄ… rady. Przynajmniej w tym dziesiÄ™cioleciu.

SpaceX jako pierwsze postanowiło zaparkować auto w sposób absolutnie bezsensowny, nieosiągalny nawet dla Janusza z Białołęki, pokazali, że na Ziemi już naprawdę nie ma gdzie parkować.

 

Zaklęcie doktora Pai-Chi-Wo

Kupa mięci, bo czasem potrzebne:

Idzia Bidzia Min
Sua Hua Wej Sua Tin
Ken Do Hen Do Mej
Tchonze Hua Sua Pien Do Sien

Sian Sian O Sian Hua
Shalen Khunku Phunku
Johen Dohen Kohen Tua
Shin Chin Le Saj Kunku

Idzia Bidzia San
Dua Mua Wej Tua Lan
Ken Do Hen Do Lej
Mienthie Hua Duo Cugo Dej

Sian Sian O Sian Hua
Shalen Thunku Phunku
Johen Dohen Kohen Tua
Shin Chin Le Saj Kunku

Deadpool

Pierwszy od dawna film, w którym wątek romantyczny nie obsysał.

Pierwszy od dawna film dla dorosłych, na którym rżałem jak głupi.

Pierwszy od dawna film, który był głupi bo miał być głupi i do tego był dobrze głupi.

Pierwszy od dawna film o superbohaterach, który nie ociekał patosem.

Pierwszy od dawna film, który tak wdzięcznie ociekał bezsensowną przemocą.

Pierwszy od dawna film, który broni się treścią a nie pieniędzmi.

Obiektywnie uczciwe 6.5/10.

Na zwyrolometrze 9/10. Tylko 9, bo głupich tekstów mogło być więcej, mogły być jeszcze bardziej niepoprawne politycznie i Colossus bezsensownie zasłonił łapą to co najciekawsze.

Cepra jeżdżenia po górach dekalog.

  1. JeÅ›li jechaÅ‚eÅ› trasÄ… nawet 10 razy a jedziesz niÄ… nocÄ… – jedziesz niÄ… po raz pierwszy
  2. Podwójna ciÄ…gÅ‚a dla autochtonów to co najwyżej pewna sugestia stylu życia – nie prawo fizyki
  3. To, że gdzieś się da wjechać to nie znaczy, że należy
  4. To, że gdzieś należy wjechać to nie znaczy, że się da
  5. 4×4 to nie to samo, co 2 stopy przeÅ›witu
  6. Nie próbuj dotrzymać kroku lokalsowi, który właśnie cię wyprzedził. Nawet jeśli to Kadett pamiętający premierę M$ DOSa 3.31
  7. Możesz próbować dotrzymać kroku lokalsowi w rozsypującym się Kadecie, jeśli jesteś pierworodnym synem Juhy Kankkunena, Carlosa Sainza i Colina McRae z implantami od Kubicy.
  8. Nawet jeśli jesteś drogowym mutantem gonienie Kadetta wymaga kombinezonu zdolnego odprowadzić wiadro gówna po każdym zakręcie
  9. Znak ograniczenia do 40 powinien być czytany „CZTERDZIEÅšCI, KURWA!”
  10. Z dróg widoki sÄ… piÄ™kne, ale … PATRZ NA DROGĘ!!!

Terminator Genisys

ARNIIIIIIIIIIII!!!

Film jest gniotem. Odgrzewana franczyza, resztki scenariusza powiewajÄ… gdzieÅ› na marginesie przysÅ‚oniÄ™te cyckami Khaleesi, zakoÅ„czenie typu love, peace ‚n kwiatek w dupÄ™, dramatyczna przewidywalność akcji, brak jakiegoÅ› gÅ‚Ä™bszego thrillu i Kyle zupeÅ‚nie z dupy i do dupy. Ogólnie 4/10 – w tym ekstra punkt za cycki Khaleesi.

Arni daÅ‚ radÄ™. Jest beznadziejnie drewniany – nie musi grać robota. Åšwietnie zestawiono mÅ‚odego T-800 ze starym. PomysÅ‚ na wykorzystanie w filmie wiekowego już przecież aktora – bezbÅ‚Ä™dny. Jak Leonarda Nimoya w Into Darkness. Generalnie Pan Emeryt – pereÅ‚ka. Mam córkÄ™, wiÄ™c już zaczynam ćwiczyć jego uÅ›miech.

CGI na najwyższym poziomie. Nie ma do czego się przyczepić. Obraz wgniata w fotel i obrzuca popcornem. Efekciarstwo mnie usatysfakcjonowało.

BawiÅ‚em siÄ™ rewelacyjnie – 8/10.

Lubię zapierdalać (TM)

Jedziesz sobie autostradÄ… radosne dwie paczki.

Ja jadÄ™ prawym pasem w kolumnie stwierdzam, że czas Å‚yknąć tego matiza, zerkam w lustro, widzÄ™, że czysto, dokrÄ™cam z tych 110 na 130, wbijam lewy, zerkam, widzÄ™ ciebie jakieÅ› 100m za mnÄ…, czyli fpizdu daleko, zjeżdżam na lewy dokrÄ™cajÄ…c powoli do 140 (mam tylko 100 kobyÅ‚ pod maskÄ…), tobie akurat pociekÅ‚o z nosa, wiÄ™c rozproszyÅ‚o ci uwagÄ™, wycierasz nos chusteczkÄ…, tracisz w ten sposób cenne dwie sekundy i 30m dystansu, widzisz, że pojawiÅ‚em ci siÄ™ na drodze jak betonowa Å‚aweczka, niecaÅ‚a sekunda na uwierzenie oczom i kopniÄ™cie hamulca – a nastÄ™pne 15m poszÅ‚o siÄ™ kochać.

Zostało 50m dystansu, 60km/h różnicy prędkości.

Masz dobre auto, dobre heble, dobre opony, gwałtownie wytracasz prędkość, kończysz hamowanie 15m za mną mając ciut poniżej 140km/h, wsio jest cacy. Oddychasz z ulgą, gacie nadal suche i czyste, zapierdalałeś, ale chociaż jakiś gerber ci wyskoczył jak ostatni idiota to dałeś radę, wszystko jest OK.

W tym momencie w dupÄ™ ci wjeżdża z prÄ™dkoÅ›ciÄ… 200km/h Audi A6. 22letni gnojek nawet nie zaczÄ…Å‚ hamować, bo akurat pisaÅ‚ SMS-a, ale nie uważaÅ‚ na drodze, bo ten przed nim – ty – tak Å‚adnie jechaÅ‚ to siÄ™ podpiÄ…Å‚.

Właśnie puściłeś hebel, więc dostajesz w dupę prawie 2-tonowym klockiem z przewagą 60km/h i nic, poza bezwładnością nie ogranicza ruchu postępowego twojego auta, więc wpierdalasz się w mój kufer.

W audi pęka lewy wahacz, robiony przez wujka migomatem po pijaku, gablota uderza w barierę energochłonną tak nieszczęśliwie, że przekoziołkowuje na przeciwbieżną nitkę trafiając w bok bentleya continentala.

W bentleju ze strachu laska robiąca laskę nieślubnemu synowi Putina odgryza mu rodzinne precjoza, ten zaś będąc progeniturą Stalowego Włodzimierza opanowuje gablotę, odpala telefon satelitarny, dzwoni do ojczula i składa mu raport mówiący, że dokonano właśnie zamachu na linię genetyczną Ojca Rodiny. Putin akurat będący na kacu po spotkaniu z Kim Ir Senem łapie ciężkiego wkurwa, że znów Polaczki mu robią koło pióra każe w trybie natychmiastowym odpalić wszystko, co jest wycelowane w Lechistan.

Hamerykanie widząc, że Putin się podłożył atakując nic nie znaczącego sojusznika widzą świetną okazję, aby przygotować sobie miejsca parkingowe na wschodzie Jewropy i odpalają małe co nieco na drugą stronę żelaznej kurtyny.

Ledwie stęknęły wyrzutnie gwiaździstego sztandaru głosiciele jedynej słusznej pokojowej religii aby nie dopuścić do rozpanoszenia się zachodniego zepsucia odpalają swoje brudne walizki w co bardziej znaczących miastach niewiernych i oczywiście próbują zrównać z ziemią domy Narodu Wybranego.

Koreańczyki Północniki nie chcąc być gorszymi w wymachiwaniu szabelką sadzą pieczarki na południowym końcu półwyspu, dorzucając jeszcze Japsom po jednej na Hiroshimę i Nagasaki, coby pewnej tradycji stało się zadość.

Kitajce dołączają się do globalnego nuklearnego holokaustu bombardując samobójczo Pekin, Sachalin i Pearl Harbour aby również nie być gorszymi w celebrowaniu przeszłości.

Pakistan i Indie w końcu orientują się, że jest okazja w końcu dupnąć swoimi grzybkami i wymieniają się uprzejmościami.

Na orbicie okołoziemskiej delegacja obserwatorów z Tau Ceti stwierdza, że jesteśmy jednak tak beznadziejni, że stanowimy zagrożenie nie tylko dla siebie ale może i dla cywilizacji międzygwiezdnej, więc zrzucają na nas pastylkę z nanorobotami, które w ciągu tygodnia doprowadzają do skumulowania całego materiału promieniotwórczego Ziemi w jednym miejscu. Przemieszczenie miliardów ton urobku powoduje destabilizację skorupy, odparowanie mórz, i generalnie zagładę naszej cywilizacji co i tak nie ma specjalnego znaczenia, bo dzięki idealnej synchronizacji czasowej megageologiczny ładunek nuklearny rozpierdala nasz radosny grajdołek w pas asteroidów.

Co może w sumie nie jest nawet takim złym pomysłem.

Z życia idealnego ojca …

– MÅ‚ody obudziÅ‚ siÄ™ o 1 w nocy drÄ…c ryja, że chce kaszÄ™. OK, zrobiÅ‚em kaszÄ™, zatkaÅ‚ siÄ™. WychlaÅ‚ kaszÄ™, zaczÄ…Å‚ drzeć ryja, że on chce zanieść butelkÄ™ do zlewu. OK, wstaÅ‚em, poszedÅ‚em z mÅ‚odym do kuchni, wrzuciÅ‚ butelkÄ™ do zlewu. Idziemy do wyra, mÅ‚ody drze ryja, sprawdzam, pielucha zasikana na amen. ChcÄ™ zmienić pieluchÄ™, mÅ‚ody drze siÄ™, wierzga, pluje – dobra, w koÅ„cu zmieniÅ‚em mu pieluchÄ™. MÅ‚ody drze ryja, że on nie chce kocyka. WyÅ‚azi z wyra i lezie do nas do sypialni. No to mÅ‚odego pod pachÄ™ i do jego wyra. Wrzask i zdejmowanie skarpetek. WyrzuciÅ‚ skarpetki. Wrzask, bo on chce skarpetki. ZakÅ‚adam mu skarpetki, maÅ‚o mi nie wybiÅ‚ zÄ™bów wierzgajÄ…c, że on nie chce skarpetek. Wrzaski obudziÅ‚y mÅ‚odÄ…, która zaczęła drzeć ryja, że ona chce siusiu. No to mówiÄ™ – idź do Å‚azienki na nocnik. Ale ona nie, ona nie chce, ona nie pójdzie – wrzask. W koÅ„cu zostawiÅ‚em wyjÄ…cego mÅ‚odego w wyrze, zaniosÅ‚em mÅ‚odÄ… do Å‚azienki. Wrzask, bo ona nie chce Å›wiatÅ‚a – zapalonego w drugiej Å‚azience, abym gdzieÅ› ryja nie rozwaliÅ‚ na Å›cianie czy nie wdepnÄ…Å‚ w nocnik. Dobra, mÅ‚oda w Å‚azience, ja siÄ™ ewakuujÄ™, mogÄ™ zgasić Å›wiatÅ‚o w drugiej – gaszÄ™. Wrzask, bo ona chce Å›wiatÅ‚o. To zapalam jej Å›wiatÅ‚o w maÅ‚ej Å‚azience – źle, bo oczy bolÄ…, ale ona chce na kibelek, bo nie na nocnik, ale ona nie zdejmie spodenek, gdzie wyparowaÅ‚ stojÄ…cy spokojnie tuż obok stoÅ‚ek, ale ona nie chce na kibelek, ona chce na nocnik. W miÄ™dzyczasie drÄ…cy ryja mÅ‚ody przylazÅ‚, że on chce na nocnik. MÅ‚odej w koÅ„cu zdjÄ…Å‚em spodenki, posadziÅ‚em jÄ… na nocnik – siedziaÅ‚a wierzgajÄ…c i drÄ…c ryja, że ona nie chce. A pod niÄ… Niagara – ale nie, ona nie zrobi siusiu. MÅ‚ody w pielusze i piżamie siada na drugim nocniku i drze ryja, że on chce kupÄ™. Dobra, zdjÄ…Å‚em mu spodenki, pieluchÄ™, sadzam. ZamknÄ…Å‚ siÄ™ – gót. MÅ‚oda nadal sika (obleciaÅ‚ mnie strach, bo pojemność nocnika jest ograniczona) i drze siÄ™, że ona nie chce siusiu. W koÅ„cu przestaÅ‚a sikać, mówiÄ™, żeby wytarÅ‚a pupÄ™ i szÅ‚a do wyra. MÅ‚oda drze ryja, że ona nie chce sama wycierać – kiedy siÄ™gam po papier histeryczny wrzask, że ona sama. MÅ‚ody drze ryja, że chce spać – zabieram go do pokoju, zakÅ‚adam pieluchÄ™ znów cudem ratujÄ…c zÄ™by. MÅ‚ody drze ryja, że on nie chce pieluchy, że chce kaszÄ™ – kurna, przeca dopiero wrÄ…baÅ‚ 300ml kaszy o konsystencji betonu. MÅ‚oda drze ryja z Å‚azienki, że ona chce, żeby jej wytrzeć pupÄ™. Zostawiam mÅ‚odego, w planie zrobienie nastÄ™pnej porcji betonu zaraz po zaÅ‚atwieniu tematu podcierania mÅ‚odej. MÅ‚oda w koÅ„cu sama opanowaÅ‚a temat, ale nie chce zaÅ‚ożyć spodenek i wyjść z Å‚azienki. Wrzask mÅ‚odego sÅ‚yszÄ™ już z kuchni. MÅ‚oda w koÅ„cu daje siÄ™ zaholować do wyra, ale drze ryja, że ona też chce kaszÄ™. IdÄ™ do kuchni, zrobić dwie porcje betonu. MÅ‚ody zaÅ›liniÅ‚ już poÅ‚owÄ™ podÅ‚ogi w kuchni, maÅ‚o nie wypierdalam siÄ™ na Å›liskim. OpÄ™dzajÄ…c siÄ™ nogÄ… od pÄ™tajÄ…cego siÄ™ w dole mÅ‚odego robiÄ™ dwie porcje kaszy. IdÄ™ z kaszÄ… do pokoju mÅ‚odych, mÅ‚ody nie daje siÄ™ przekonać, że kaszÄ™ niosÄ™ i zostaje w kuchni. DajÄ™ kaszÄ™ mÅ‚odej, w koÅ„cu milknie. Choć ona. IdÄ™ po mÅ‚odego, niosÄ™ go wierzgajÄ…cego i plujÄ…cego i drÄ…cego ryja do pokoju, kÅ‚adÄ™ do łóżeczka. ZobaczyÅ‚ w koÅ„cu kaszÄ™, maÅ‚o siÄ™ nie zrzygaÅ‚ z radoÅ›ci – cisza, oba ssaki sysajÄ…. SÅ‚aniam siÄ™ w stronÄ™ swojego wyra. Jeszcze nie dotarÅ‚em, jak wrzask. MÅ‚ody wytrÄ…biÅ‚ kaszÄ™ szybciej niż żul winiacza na rannym kacu i drze ryja, że butelka, że kuchnia, że tata, że źle, że … zabieram mÅ‚odego do kuchni, wrzuciÅ‚ butelkÄ™ do zlewu, wracamy do pokoju we wzglÄ™dnej ciszy. Wrzask, mÅ‚oda chce koniecznie buziaki i tulaki. Wrzask, bo odpÅ‚ywajÄ…cego mÅ‚odego wytrÄ…ciÅ‚a z półsnu. MÅ‚ody zdziera skarpetki, chce zdjąć spodenki i pieluchÄ™. I drze ryja, że chce kaszÄ™…

– Dobrze, wystarczy – Zmieniamy kwalifikacjÄ™ czynu z morderstwa ze szczególnym okrucieÅ„stwem na obronÄ™ koniecznÄ… i zamykamy sprawÄ™.

– DziÄ™kujÄ™, Wysoki SÄ…dzie!

… na prawach autocytatu, z FB z maja 2013.

Hero, hero, ty zdechÅ‚a Å›ciero…

Znów foniacz byÅ‚ w serwisie. PadÅ‚ trackball – nie dawaÅ‚ sygnaÅ‚u w lewo. Ok, w salonie przyjÄ™li go bez problemu, odesÅ‚ali do serwisu, dziÅ› wróciÅ‚. Odbieram…

…i w notce serwisowej info, że fona dÅ‚ugo i namiÄ™tnie testowano, ale problemu nie stwierdzono, że na przyszÅ‚ość mam co jakiÅ› czas robić reboot i że przywracanie ustawieÅ„ fabrycznych pomaga. I że w zwiÄ…zku z powyższym czynnoÅ›ci serwisowych nie podjÄ™to.

Przywracanie ustawieÅ„ fabrycznych my ass! Telefon byÅ‚ na pewno rozbierany. ZniknÄ…Å‚ paproch spod ekranu, wymieniono kulkÄ™ i jak na moje caÅ‚y mechanizm trackballa. A w karcie wpis, że problemu nie stwierdzono… WÅ‚aÅ›ciwie powinienem zÅ‚ożyć reklamacjÄ™ na reklamacjÄ™ ;P

KtoÅ› do cytowania

Pozwolę sobie dość solidny kawałek posta zacytować, ale IMHO jest gjenialny:

Ryby nie mają słowa na wodę (w ogóle są z tego znane, że dobrze smakują i mają mało słów na cokolwiek) więc Polacy nie powinni mieć osobnego słowa na dzień, w którym są robieni w wała. Mamy już poniedziałek, wtorek, środę, czwartek, piątek i niedzielę. W sobotę też nie jest dobrze, ale można się w spokoju napić.

Polecam zajrzeć do źródła: http://bronikowski.com/1738

Wykładnia

Cytat z umowy licencyjnej Małej Księgowości Rzeczypospolitej:

„Licencja nie obejmuje prawa do: kopiowania (z wyjÄ…tkiem wykonania jednej kopii noÅ›nika, na którym dostarczone zostaÅ‚o oprogramowanie), rozprowadzania, wypożyczania, modyfikowania (w tym dekompilacji i deasemblacji) lub innych form przekazywania oprogramowania bez pisemnej zgody Producenta.”

Niech mi ktoÅ› mÄ…dry wyjaÅ›ni – czy jeÅ›li zrobiÄ™ sobie ISO na dysk z takiej pÅ‚ytki i na tym dysku umieszczÄ™ ten plik w 2 katalogach – to już podpadÅ‚em?