-
Jan71 Comment
Tyczy się to wszelkich produktów spożywczych, na których znajduje się metka marketu. Kiedyś dałem się nabrać na ser marki Carrefour, w którym były grudki tłuszczu roślinnego (olej palmowy?!) i który smakował jak coś pomiędzy margaryną a tofu, ale na pewno nie jak ser.
Tym razem – zwiędlina.
Madej&Wróbel – OK. Metka Kerfóra – Nie OK. Człek zmęczony, wrzucił do koszyka bez refleksji… Najlepiej spożyć przed: 21.09.2013. E… 2013?!
Telefon do producenta – wędliny paczkowane mają zwykle termin przydatności 28 dni. Nie przeszło 2 i pół roku.
Dokładniejsze przyjrzenie się metce producenta – o, Należy spożyć do: 05.01.11. Czyli albo wędlina jest bardzo mocno przeterminowana, albo mocno przeterminowana, albo jej się właśnie termin przydatności do spożycia skończył.
Znaczy – ktoś próbuje nas zrobić w wała. Kto? Hm, czyja metka jest na wierzchu…?
-
Jan7No Comments
Tym razem o 2 w nocy przyszła na świat Zuzanna Rozenfeld. 3300g, 50cm.
Foreściku! Powodzenia! ;D
-
Oct19No Comments
Post oryginalnie zamieszczony na http://radxcell.nora.pl/2008/12/05/ford-escort-18d-94.html
Auto owe zakupiliśmy w 2006 jako 14latka ze sporym przebiegiem – 217kkm. Stan całości był zadowalający, cena również – decyzja była prosta.
Było to pierwsze moje auto po kilkuletniej przerwie, więc – choć miałem okazję w międzyczasie jeździć różnymi innymi samochodami – trzeba się było do pewnych rzeczy na nowo przyzwyczaić.
Essi – choć już niemłody – chodził elegancko. Silnik – jak na diesla – do mniej więcej 100km/h nieuciążliwy jeśli chodzi o głośność. Jak na diesla przystało – niezbyt dynamiczny. Za to za rozsądne operowanie gazem odwdzięczał się bardzo rozsądnym zużyciem paliwa – na trasie udało się zejść do 4.7l/100km, na mieście – 5.8l/100km. Bardzo to cieszyło pod koniec miesiaca, przy podsumowywaniu wydatków na auto. Przez 2 lata auto było traktowane niespecjalnie kulturalnie ;D Nogi nie mam lekkiej, więc pracowało ciężko.
Wnętrze wygodne, z przodu obszerne, z tyłu – trochę mało miejsca na nogi. Kokpit ergonomiczny, brakowało mi na początku obrotomierza, ale po 2 miesiącach na słuch dało się wybadać wszystko.
Auto zachwycało elastycznością – praktycznie na palcach mogłem policzyć sytuacje, kiedy mi zgasło, bo np próbowałem ruszyć z trójki. Przy prędkościach miejskich nachylenie trasy nie robiło różnicy. Na niskich biegach miało się wrażenie, że załadowany po dach wjedzie po pionowej ścianie – a to tylko 60 koni. Jednocześnie – mając trochę doświadczenia – dawało się na trasie spokojnie wyprzedzać. Na czwartym ładnie szedł do przodu, trochę – powiedziałbym – majestatycznie, ale skutecznie.
Układ jezdny Escorta zachwyca na krętych trasach. Dobija w serwisowaniu. Przednie wahacze mocowane metalowo-gumowymi tulejami wymagają częstych przeglądów i – niestety – dość upierdliwych wymian
owych tulej. Auto w zakrętach idzie jak po szynach, bez gięcia się na boki, dokładnie tak, jak się mu wkaże kierownicą. Trochę przy bardziej kozackiej jeździe przeszkadza fatalne trzymanie boczne foteli, całkiem z resztą wygodnych.Serwisowanie tego auta było średnio przyjemne. Aby wymienić prawą przednią żarówkę trzeba złamać sobie nadgarstek w dodatkowym miejscu. Albo wymontować lampę, na co zresztą zdecydował się serwisant w gdańskim Norauto. Silnik jest wieeelki, zrobienie przy nim czegokolwiek wymaga sporych zdolności manualnych aby dostać się w różne zakamarki komory silnika.
Genialnym patentem jest elektryczna siatka wewnątrz przedniej i tylnej szyby. Zimą odpala się silnik, włacza grzanie szyb, odśnieża dach i maskę, włacza wycieraczki i jedzie. Na początku jadąc nocą trochę przeszkadza owa siatka w szkle dodatkowo lekko rozpraszając światła nadjeżdżających aut, ale szybko idzie się do tego przyzwyczaić.
Bardzo pozytywnie zaskoczyły mnie hamulce w Essim. Dały się bardzo szybko wyczuć i dokładnie dobierać siłę hamowania. W aucie bez ABS dobre opanowanie hamulców to podstawa. Essi bardzo to ułatwiał. Auto hamując szło idealnie prosto, bez noszenia, tendencji do obrotów i innych tego typu niespodzianek, nawet na śliskiej nawierzchni.
Po kilku miesiącach jeżdżenia większość manewrów byłem w stanie wykonywac na centymetry. Wyjątkiem było parkowanie tyłem – za cholerę nie dawało się wyczuć, gdzie auto się kończy. Mocno nachylona tylna
szyba i jeszcze lekko wystający kufer skutecznie utrudniają ocenę odległości od przeszkody.Konstrukcja Escorta okazała się niesamowicie odporna na bardzo złe traktowanie. Dziesiątki razy uderzyłem podwoziem o krawężniki, kamienie na polnych drogach, raz cofając zawadziłem przodem ścianę budynku, raz tyłem skasowałem drzwi kierowcy w Sprinterze (moja wina) a raz przodem zdemolowałem prawe tylne drzwi w SuperBie (wina buraka ze Skody). Te wszystkie przygody kosztowały mnie wymianę tłumika i prawej tylnej lampy.
Ogólnie Essiego będę bardzo dobrze wspominał. Prowadził się dobrze, koszty eksploatacji były niewysokie, części dostępne bezproblemowo i w rozsądnych cenach.
-
Sep23No Comments
Kronikarski obowiązek wymaga, aby odnotować pojawienie się młodego Michała Wenty na tym świecie. Zdarzenie to miało miejsce we wtorek, wieczorem późnym. Live long and prosper!
-
Aug283 Comments
O! Promocja na jabłka! Celeste za 3.85! Hurra! Ładne, ładujemy z 8-9 sztuk do woreczka, idziemy do wag. Wagi – samoobsługowe. Kładziemy towar, z menu wybieramy owoce, tam obrazek jabłek, drukuje się bilecik, bierzemy go, naklejamy na woreczek…
Read the rest of this entry » -
Apr28No Comments
Fotelik First Class 0+ i baza ISOFIX to genialne połączenie. Szybkie, wygodne, bezpieczne… No właśnie, Emmaljunga, firma z naprawdę niezłymi i bezpiecznymi produktami dała ciała. Fotelik w bazie ISOFIX dostał w crashtestach ocenę 1. Najniższą możliwą. Okazało się, że noga bazy ma wadę konstrukcyjną.
Ale OK, to się zdarza. To co mnie naprawdę wkurwiło to to, że wada wyszła na jaw 1.5 miesiąca po kupieniu przez nas całego zestawu (wózek z gondolą, spacerówką, fotelik z bazą + kupa innych gadżetów – w sumie przeszło 4k pln). I sprzedawca i dystrybutor mieli do nas namiary. Przez ROK!!! nikt się do nas nie odezwał z informacją, że wozimy dziecko w potencjalnej katapulcie. Dopiero wczoraj gdzieś na jakimś forum ślubna trafiła info o wymianie nogi w bazie.
Chwała bezimiennym, że nic się nie stało, bo niedawno zaliczyłem czołowe. Lekko, szkód prawie wcale. Ale to pokazuje, że MOGŁOsię coś wydarzyć. Dlatego też jeśli będziecie kupować jakikolwiek produkt, który ma wpływ na bezpieczeństwo dziecka NIGDY nie opierajcie się na marce. ZAWSZE znajdźcie albo niezależne testy bezpieczeństwa albo testy konsumenckie. Do tego trujcie producentowi i testerom o szczegóły testów. Jak kupowaliśmy zestaw to testy miały dobre wyniki. Dopiero niedawno wyszło, że były to testy fotelików mocowanych PASAMI, a nie w bazie ISOFIX.
Takoż też tu – wszem i wobec – oświadczam, że w Polsze handel ni chuja nie dorósł, o długość chuja mu do etyczności i odpowiedzialności i za chuja nie wolno mu ufać.
Polski dystrybutor Emmaljungi – Investment Trading Consulting – ma u mnie krechę forewer. Na stronie polskojęzycznej nie ma ŻADNEJ informacji na ten temat. Wszystko rozchodzi się pocztą pantoflową. Jedyny, lekko pozytywny akcent, to to, że jak zadzwoniłem do nich dziś w tej sprawie, to natychmiast, bez żadnych wykrętów czy marudzeń zapytali o adres, na jaki mają wysłać element do wymiany.
Więcej informacji o wymianie, numery seryjne, HOW TO jeśli chodzi o wymianę, itp na anglojęzycznej stronie Emmaljungi.
A dla rodziców o mocnych nerwach polecam filmik z crashtestu. I zajebiście wkurwiający (fsęsie treści i wniosków, nie formy) reportaż na uwaga.onet.pl. Szczególnie polecam zerknąć na fragment od 5:35 – rozmowa telefoniczna z przedstawicielem Emmaljungi w Polsze.
-
Mar29
Czołóweczka
Filed under: on the road, życie;1 CommentAno. W sobotę Czeszka cmoknęła się z Astrą. Lampa w lampę. Ale był to bardzo delikatny, choć szybki pocałunek.
Read the rest of this entry » -
Mar194 Comments
Jak pewnie dało się zauważyć, na headerze blogaska pojawiły się QR Code. Ten na głównej stronie to moja wizytówka, w rozwinięciach postów – linki do konkretnych podstron. Całość korzysta z shortera i generatora kodów dostępnego na http://nora.pl/
Ciekawe, ile osób w Polsze używa kodów QR? Ciekawe, ile osób jest w ogóle świadomych istnienia takowego wynalazku?
Za chwilę wydrukuję kartkę ze sporym kodem prowadzącym do tego posta i wstawię kartkę na tylną szybę w aucie. Ciekawe, czy pojawią się jakiekolwiek wejścia przez kod… ;D
-
Mar516 Comments
Ha! Korzystając z uprzejmości gdańskiego salonu Plichty, dziś wybrałem się na przejażdżkę owym autkiem. Umówić się było łatwo, byli bardzo elastyczni jeśli chodzi o termin. I sprowadzili mi z Gdyni dizelka z automatem.
Papierki
Oczywiście na wstępie krótka ankieta + ksero prawa jazdy i podpis pod zrzeczeniem się lewej nerki. Potem kluczyki i do auta. Mogłem dostać auto na randkę sam-na-sam, ale wolałem mieć ze sobą kogoś z salonu. Zawszeć to nieco pewniej na drodze.
Superb Combi
Jest śliczny. Tzn każdemu wg potrzeb, ale IMHO o ile Superb sedan ma tył obleśny jak stara ropucha rozjechana przez ciężarówkę, tak tył kombiaka ma linię śliczną, odrobinę zalatującą Alfą Romeo lub Laguną GT. Ok, wiem, są ludzie, którym w ogóle kombiaki się nie podobają, ale z kim bym nie rozmawiał tak zawsze sedan czeszki – boli, kombi – w najgorszym wypadku – ujdzie. Przód wcale niedelikatnie nawiązujący do BMW, masywny, agresywny, ale całkiem estetyczny.
-
Dec202 Comments
Trzy tygodnie temu pożegnałem się z Plusem. Przeniosłem numer do Ery nabywając przy okazji HTC Hero, tu swojsko zwany Era G2 Touch. Do tego abonament za 145pln (280 minut rozmów i 500MB danych).
Wczoraj przyszła od Plusa faktura. Ostatnia, rozliczająca konto. Ani słowa o tym, że konto jest zamykane. Ani słowa podziękowania za trzy lata płacenia całkiem sporych rachunków (przez ostatnie półtora roku to tak 260-280 pln miesięcznie).
Rok temu skończyła mi się w Plusie umowa. Od roku wisiałem u nich na bezterminówce. Przez cały rok sieć nie potrafiła zaproponować nic sensownego. Ani aparatu, ani taryfy – skubali na chama ile wlazło. Mamili – będze Xperia, będzie N75. Dupa, nie było. HTC Touch Pro? Tyż nie dla klienta indywidualnego.
I skończyło się. Znudziło mi się być skubanym, idę płacić gdzie indziej. Mniej za więcej.
Żegnaj Plusie. Sądzę, że nie prędko się znów zobaczymy.
P.S. Drogi Plusie! Poza mną do Ery na dniach pokica moja szanowna małżonka, moja rodzicielka, dwóch moich braci, teściowa, teść i szwagierka. A córka, jak ciut podrośnie, też dostanie foniacza w innej sieci, niż Plus. A było się postarać…



Recent Comments