Category Archives: on the road

Ford Escort 1.8D ’94

Post oryginalnie zamieszczony na http://radxcell.nora.pl/2008/12/05/ford-escort-18d-94.html

Auto owe zakupiliśmy w 2006 jako 14latka ze sporym przebiegiem – 217kkm. Stan całości był zadowalający, cena również – decyzja była prosta.

Było to pierwsze moje auto po kilkuletniej przerwie, więc – choć miałem okazję w międzyczasie jeździć różnymi innymi samochodami – trzeba się było do pewnych rzeczy na nowo przyzwyczaić.

Essi – choć już niemłody – chodził elegancko. Silnik – jak na diesla – do mniej więcej 100km/h nieuciążliwy jeśli chodzi o głośność. Jak na diesla przystało – niezbyt dynamiczny. Za to za rozsądne operowanie gazem odwdzięczał się bardzo rozsądnym zużyciem paliwa – na trasie udało się zejść do 4.7l/100km, na mieście – 5.8l/100km. Bardzo to cieszyło pod koniec miesiąca, przy podsumowywaniu wydatków na auto. Przez 2 lata auto było traktowane niespecjalnie kulturalnie ;D Nogi nie mam lekkiej, więc pracowało ciężko.

Wnętrze wygodne, z przodu obszerne, z tyłu – trochę mało miejsca na nogi. Kokpit ergonomiczny, brakowało mi na początku obrotomierza, ale po 2 miesiącach na słuch dało się wybadać wszystko.

Auto zachwycało elastycznością – praktycznie na palcach mogłem policzyć sytuacje, kiedy mi zgasło, bo np próbowałem ruszyć z trójki. Przy prędkościach miejskich nachylenie trasy nie robiło różnicy. Na niskich biegach miało się wrażenie, że załadowany po dach wjedzie po pionowej ścianie – a to tylko 60 koni. Jednocześnie – mając trochę doświadczenia – dawało się na trasie spokojnie wyprzedzać. Na czwartym ładnie szedł do przodu, trochę – powiedziałbym – majestatycznie, ale skutecznie.

Układ jezdny Escorta zachwyca na krętych trasach. Dobija w serwisowaniu. Przednie wahacze mocowane metalowo-gumowymi tulejami wymagają częstych przeglądów i – niestety – dość upierdliwych wymian owych tulej. Auto w zakrętach idzie jak po szynach, bez gięcia się na boki, dokładnie tak, jak się mu wskaże kierownicą. Trochę przy bardziej kozackiej jeździe przeszkadza fatalne trzymanie boczne foteli, całkiem z resztą wygodnych.

Serwisowanie tego auta było średnio przyjemne. Aby wymienić prawą przednią żarówkę trzeba złamać sobie nadgarstek w dodatkowym miejscu. Albo wymontować lampę, na co zresztą zdecydował się serwisant w gdańskim Norauto. Silnik jest wieeelki, zrobienie przy nim czegokolwiek wymaga sporych zdolności manualnych aby dostać się w różne zakamarki komory silnika.

Genialnym patentem jest elektryczna siatka wewnątrz przedniej i tylnej szyby. Zimą odpala się silnik, włącza grzanie szyb, odśnieża dach i maskę, włącza wycieraczki i jedzie. Na początku jadąc nocą trochę przeszkadza owa siatka w szkle dodatkowo lekko rozpraszając światła nadjeżdżających aut, ale szybko idzie się do tego przyzwyczaić.

Bardzo pozytywnie zaskoczyły mnie hamulce w Essim. Dały się bardzo szybko wyczuć i dokładnie dobierać siłę hamowania. W aucie bez ABS dobre opanowanie hamulców to podstawa. Essi bardzo to ułatwiał. Auto hamując szło idealnie prosto, bez noszenia, tendencji do obrotów i innych tego typu niespodzianek, nawet na śliskiej nawierzchni.

Po kilku miesiącach jeżdżenia większość manewrów byłem w stanie wykonywać na centymetry. Wyjątkiem było parkowanie tyłem – za cholerę nie dawało się wyczuć, gdzie auto się kończy. Mocno nachylona tylna szyba i jeszcze lekko wystający kufer skutecznie utrudniają ocenę odległości od przeszkody.

Konstrukcja Escorta okazała się niesamowicie odporna na bardzo złe traktowanie. Dziesiątki razy uderzyłem podwoziem o krawężniki, kamienie na polnych drogach, raz cofając zawadziłem przodem ścianę budynku, raz tyłem skasowałem drzwi kierowcy w Sprinterze (moja wina) a raz przodem zdemolowałem prawe tylne drzwi w SuperBie (wina buraka ze Skody). Te wszystkie przygody kosztowały mnie wymianę tłumika i prawej tylnej lampy.

Ogólnie Essiego będę bardzo dobrze wspominał. Prowadził się dobrze, koszty eksploatacji były niewysokie, części dostępne bezproblemowo i w rozsądnych cenach.

Kody QR

Jak pewnie dało się zauważyć, na headerze blogaska pojawiły się QR Code. Ten na głównej stronie to moja wizytówka, w rozwinięciach postów – linki do konkretnych podstron. Całość korzysta z shortera i generatora kodów dostępnego na http://nora.pl/

Ciekawe, ile osób w Polsze używa kodów QR? Ciekawe, ile osób jest w ogóle świadomych istnienia takowego wynalazku?

Za chwilę wydrukuję kartkę ze sporym kodem prowadzącym do tego posta i wstawię kartkę na tylną szybę w aucie. Ciekawe, czy pojawią się jakiekolwiek wejścia przez kod… ;D

Skoda Superb Combi 2.0 TDI CR DSG

Ha! Korzystając z uprzejmości gdańskiego salonu Plichty, dziś wybrałem się na przejażdżkę owym autkiem. Umówić się było łatwo, byli bardzo elastyczni jeśli chodzi o termin. I sprowadzili mi z Gdyni dizelka z automatem.

Papierki

Oczywiście na wstępie krótka ankieta + ksero prawa jazdy i podpis pod zrzeczeniem się lewej nerki. Potem kluczyki i do auta. Mogłem dostać auto na randkę sam-na-sam, ale wolałem mieć ze sobą kogoś z salonu. Zawszeć to nieco pewniej na drodze.

Superb Combi

Jest śliczny. Tzn każdemu wg potrzeb, ale IMHO o ile Superb sedan ma tył obleśny jak stara ropucha rozjechana przez ciężarówkę, tak tył kombiaka ma linię śliczną, odrobinę zalatującą Alfą Romeo lub Laguną GT. Ok, wiem, są ludzie, którym w ogóle kombiaki się nie podobają, ale z kim bym nie rozmawiał tak zawsze sedan czeszki – boli, kombi – w najgorszym wypadku – ujdzie. Przód wcale niedelikatnie nawiązujący do BMW, masywny, agresywny, ale całkiem estetyczny.

Continue reading

The 1234567890 day w Trójmieście?

Zbliża się szczególny (choć nic nie znaczący ;P) moment – znacznik czasu w Unixach osiągnie wartość 1234567890. Moment ów dla naszej strefu czasowej nastąpi dokładnie 2009-02-14 00:31:30, czyli w nocy z piątku na sobotę.

Okazja do zaimprezowania jest, więc może gdzieś jakieś spotkanie? Żeby było odpowiednio klimatycznie proponuję miejsce wg XKCD Geo Hashing.

Niestety, dla naszego obszaru punkt spotkania wypada na Zatoce Gdańskiej. A że chyba nikt z nas po wodzie chodzić nie potrafi plus jest to niebezpiecznie blisko toru podejścia do ujścia Wisły (groziłoby staranowanie przez jakiś statek) proponuję (zgodnie ze schematem XKCD GH) przeniesienie się na najbliższy punkt dostępny, czyli Westerplatte. Plus (tu się odzywa wygodnictwo) jako że pewnie będzie gwiździć i mrozić proponuję miejsce gdzie będzie blisko do ciepłych wnętrz samochodów, czyli parking na Westerplatte. Proponuję początek jakieś 30 minut wcześniej, coby spokojnie dało się pogadać przed odliczaniem ;P

Impreza jest nieoficjalna, nie podejmuję się przyjęcia na siebie żadnych obowiązków związanych z koordynacją czy jakiejkolwiek odpowiedzialności za uczestników lub ich poczynania. 

Dla porządku proponuję nie zabieranie ze sobą alkoholu, tylko napitki w stylu coli czy soku + chipsy i słodycze na zagrychę (zimno będzie, czekolada wskazana!).

AXA – Allianz – głosuję pieniędzmi!

Jak w następnym (mam nadzieję) poście będzie ładnie opowiedziane – kupiliśmy auto. Fajna fura – Octavia 1.9 4×4 Kombi. 

Jak się kupiło auto, to i wypada zadbać o ubezpieczenie. Poprzedni właściciel zapłacił całą roczną składkę, zniżek miał trochę, więc kwota na polisie jakieś 950pln. Polisa do połowy czerwca 2009, więc sobie pomyślałem, że pewnie styknie dopłacić jakieś 400-600pln i polisę będę mógł dalej używać. Zadzwoniłem na hotline, rozmawiam z konsultantką. Podaję komplet danych jak trzeba. Pani wylicza mi dopłatę… 

…2070PLN.

Proszę konsultantkę, żeby sprawdziła jeszcze raz, bo kwota wychodzi nieco absurdalna. Za pół roku przeszło 2k to jakaś pomyłka, może coś gdzieś zaznaczyła nie tak jak trzeba. Może AC mi dodała, czy cóś. Nie, ona ma na ekranie i koniec. Jak koniec – to koniec. Pani nie zechciała sprawdzić jeszcze raz, ja nie zechciałem się z panią kłócić.

Następnego dnia zadzwoniłem do Allianz. Agent przeliczył – 1470pln. Umówiłem się na sobotę, na 10 rano, pojechałem – papiery przygotowane w komplecie, tylko dałem do sprawdzenia dowód osobisty i dowód rejestracyjny – i podpisałem. Zapłaciłem przelewem prosto z konta. Szybko, łatwo, przyjemnie. I na cały rok, z NNW, zieloną kartą i assistance.

Pewny jestem, że panienka na hotline się pomyliła, że zaznaczyła coś za dużo. Ale jej zaniedbanie lub niestaranność i naburmuszony ton kosztował AXA klienta. A Allianz wykazał się dobrą i staranną obsługą klienta. Pozostało tylko zagłosować odpowiednio wydając pieniądze ;P

Jeszcze tak na marginesie – 1.5 roku temu miałem małą przygodę – wjechałem Essim kurierowi w drzwi Sprintera. Spisalismy oświadczenie, Allianz pokrył z mojego ubezpieczenia koszty naprawy bez mrugnięcia okiem, cała sprawa zamknięta w ciągu tygodnia. Wiosną Corsa wjechała nam w tył. Kierowca był ubezpieczony w Allianz – odszkodowanie dostaliśmy w ciągu 4 dni. Czyli jak do tej pory Allianz wykazywał się solidnością ;P. Chyba jednak wolę zapłacić (nawet teoretycznie więcej) solidnej firmie ;D

W McDrive dziś rano…

Podjeżdżam w alejce do ciemnego SuperBa czekającego przy okienku. Okienko się otwiera, leci dialog:
– Co szanowny pan zamawia?
– 2 BigMaki i 4 cheesy.
– Niestety, o tej porze jeszcze nie mamy tego w ofercie, musi Pan wybrać coś z naszej świetnej oferty śniadaniowej.
– A to już wolę być głodny…
SuperB ruszył dość dynamicznie. Ja za nim spokojnie, powolutku. Ale koło okienka się nie zatrzymałem. Pojechałem na Statoil na hotdoga.

Wrócili szczęśliwie do bazy

Bradziagi już w domu!

Spotkałem się z nimi w sobotę pod Brokiem, na Camp Coyot. Przeszło 18 tysięcy km przejechane już-nie-całkiem-żukiem ;D.

Żuk bojowy
Żuk bojowy

Opowiadania na długie godziny, kilkadziesiąt tysięcy zdjęć, trochę materiału filmowego – będzie co obrabiać.

Szacuneczek, Jacku, że Ci się jeszcze chce. Szacuneczek, chłopaki, że wytrzymaliście ;P

Pchajcie wasz sznurek jak najdalej i oby jak najczęściej z uśmiechem.