Category Archives: życie

Wiwat kapitalizm

1 stycznia. Nowy Rok. 2007.

Geant – zamknięty, Carrefour –  zamknięty, Auchan – zamknięty, Real – zamknięty.

Tesco czynne do 18. Wiwat kapitalizm! Uzupełniliśmy zapasy w lodówce.

Heyah – tani internet?

Swego czasu Heyah miało małego buga w swoim systemie i można było spokojnie łączyć się z internetem nie narażając się na koszty. Potem pojawiła się informacja, że dziura została załatana, i możliwości takowej nie ma.

Okazuje się jednak, że nadal można korzystać w Heyah jak nie z darmowego to z dość taniego internetu bezprzewodowego.

Cała sprawa zaczęła się jakiś rok temu. Korzystałem z dobrodziejstw karty prepaidowej kontrolując swoje wydatki na telefon. Nawet się to ładnie sprawdziło. Aż pewnego dnia życie zmusiło mnie do podłączenia się do sieci przez telefon. Doładowałem 20PLN i miałem nadzieję, że to styknie na to co musiałem zrobić. Posiedziałem 3.5h na sieci mile zaskoczony „wydajnością” finansową połączeń w Heyah. Niestety, następnego dnia było nieco mniej fajnie…

Rano okazało się, że mam stan konta poniżej -6.10PLN. Zadzwoniłem z innego telefonu do operatora, okazało się, że mam stan konta… -87PLN. Heyah radośnie i nie informując mnie o tym obdarowała mnie możliwością zrobienia debetu. I to nie małego.
Usiłowałem reklamować naliczoną opłatę, jednak po 4 tygodniach walki znów pod presją normowania życia poprostu doładowałem telefon 100PLN i stopniowo zapomniałem o sprawie.

Aż ostatnio musiałem wyjechać na kilka dni. Coś mnie tknęło, że może ta debetowa usłużność Heyah nadal działa i kupiłem starter za 5PLN. I voila – 2 dni wiszenia na sieci non stop! Stan konta: -420PLN.

Jak pewnie się domyślacie, nie mam zamiaru płacić. Poprostu karta trafiła do kosza. W końcu jest to karta pre- a nie post-paid. W regulaminie świadczenia usług przez Heyah nie ma nic o obowiązku spłacania debetu. Ba! Nie ma ani słowa o istnieniu takowej „usługi”. Jest tylko informacja, że (cytat z maila od Heyah)”

„Opłaty z tytułu korzystania z usług mogą być naliczane z opóźnieniem.” W związku z powyższym w sytuacji, gdy podczas obciążania konta przez system jego stan jest niewystarczający na dokonanie zapłaty za usługi, z których skorzystał Użytkownik, na koncie pojawia się debet (kwota poniżej 0 PLN z VAT).

Jakkolwiek moralnie takie działania są wątpliwe, chyba co jakiś czas będę korzystał z takiego niespłacalnego debetu. Powiedzmy, że w ramach rekompensaty za miesiąc użerania się z operatorem rok temu…

Beniamin

Tak, dziś będzie o software. Tym nowym, końskim.

Ciekawe, jak sobie nasz koń wszechpolski wyobraża blokowanie dostępu do treści, kiedy świadomość techniczna uczniów zaczyna być lekko zastraszająca (przynajmniej pewnych jednostek). W znajomym gimnazjum uczniowie omijają ograniczenia używając… VNC. Jeden z uczniów postawił serwer w domu (tak, 14-15 letnie dzieci już potrafią postawić linuxa i skonfigurować na nim vnc-server), wpuścił na niego ludzi i śmigają po blogach, czatach i innych gazetach śmiejąc się koniowi w twarz.

Albo. Wiele szkół ze względów finansowych (lub ideologicznych czasem) decyduje się na instalację pingwina lub (o zgrozo!) diabełka na swoich komputerach. Beniaminek nawet po potraktowaniu go winem nie chce współpracować ze zwierzętami albo (o zgrozo!) siłami nieczystymi.

Albo. Jeśli już w ogóle wprowadzać system cenzurujący, to można by go chociaż porządnie zrobić. Ograniczać na poziomie laboratorium szkolnego a nie pojedynczych maszyn, zrobić rozproszoną bazę danych wycinanych haseł albo adresów. Można by się nawet pokusić o implementację sprzętową (np na bazie jakiegoś prostego routerka za 100-150pln).

Eh. A może zamiast cenzurować sieć w szkołach to kopnąć w dupę rodziców, aby trochę bardziej się przykładali do wychowania dzieci?

Nowa zabawka

Wczoraj wieczorem przyjechał do mnie z Berlina aparacik Casio EX-Z110.

Nieduży, zgrabny kompakcik z gigową kartą.

Dużą zaletą tej zabawki jest możliwość ręcznej regulacji parametrów ekspozycji.
Zobaczymy, co mi się z niej wycisnąć ;P

Niemcom nie wszystko się udaje?

Dziś w porannym brukowcu gdańskim na pierwszej stronie jest śliczne foto trabanta i podpis – Niemcom nie wszystko się udaje. Dlaczego akurat trampek?! Toż to było naprawdę dzielne auto! Brzydkie, hałaśliwe, paliwożerne. A jednocześnie wierne, dość wygodne (tak!), niesamowicie pakowne, zwrotne, odporne na polskie drogi…

…tak, kiedyś znów kupię trabanta!