„Nielegalna” kontrola trzeźwości

Od jakiegoś czasu mnie trafia, jak w sieci znajduję kolejne radosne filmiki z cwaniakami, co to wiedzą lepiej. Przy kontroli kozaczą piejąc, jak to opresyjna milicja narusza ich Wolności Obywatelskie.

Co gorsza, trafiają się ludzie, którzy mają jakiś całkiem pozytywny fejm w sieci, którzy z uporem maniaka powielają zjebane urban legends o dziurawej ustawie.

 

Mdłe warzywa za nami, przejdźmy teraz do mięska.

Tym, którym chwila myślenia niestraszna polecam lekturę ustawy „Prawo o ruchu drogowym” – oprzemy się na jedynym słusznym źródle, czyli Internetowym Systemie Aktów Prawnych. Proszę sobie kliknąć tekst ujednolicony, kicamy do strony 215 i tam stoi (skróty moje, bez wpływu na logikę, jeśli ktoś wątpi, proszę otworzyć i sprawdzić w źródle):

Art. 129. 1. Czuwanie nad bezpieczeństwem i porządkiem ruchu na drogach, kierowanie ruchem i jego kontrolowanie należą do zadań Policji.

2. Policjant, w związku z wykonywaniem czynności określonych w ust. 1, jest uprawniony do:

3) żądania poddania się przez kierującego pojazdem lub przez inną osobę, w stosunku do której zachodzi uzasadnione podejrzenie, że mogła kierować pojazdem, badaniu w celu ustalenia zawartości w organizmie alkoholu lub środka działającego podobnie do alkoholu;

W podpunkcie trzecim jest owo nieszczęsne „uzasadnione podejrzenie”, nad którym tak się spuszczają prawilni woźnice. Problem tylko taki, że „uzasadnione podejrzenie” nie jest wymagane do zażądania poddaniu się badaniu przez kierowcę. Dotyczy ono bowiem „innej osoby” która mogła kierować pojazdem. Policjant musi mieć „uzasadnione podejrzenie”, że to „inna osoba” – nie aktualny kierowca – kierowała pojazdem, aby poddać ją badaniu.

Dla ułatwienia analizy podpowiem, że ów tekst jest zdaniem złożonym i można go sobie rozbić na dwa czytania:

  • Policjant, w związku z wykonywaniem czynności określonych w ust. 1, jest uprawniony do żądania poddania się przez kierującego pojazdem badaniu w celu ustalenia zawartości w organizmie alkoholu lub środka działającego podobnie do alkoholu;
  • Policjant, w związku z wykonywaniem czynności określonych w ust. 1, jest uprawniony do żądania poddania się przez inną osobę, w stosunku do której zachodzi uzasadnione podejrzenie, że mogła kierować pojazdem, badaniu w celu ustalenia zawartości w organizmie alkoholu lub środka działającego podobnie do alkoholu;

Co do wytkniętego mi w komciach na FB Art. 129i pkt. 4 wskazującego na ustawę o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałania alkoholizmowi, to… nic on nie zmienia. W ustawie owej nie ma żadnych zapisów dotyczących przeprowadzania badania na obecność alkoholu w ramach kontroli drogowej – przytaczany w pyskówkach Art. 47 ww. ustawy nie odnosi się bowiem do kontroli drogowej.

Jeśli mi nie wierzycie albo do was nadal nie dociera to polecam kupić kwiatka i dobrą flaszkę i wybrać się do polonistki z czasów podstawówki, aby wam to wyjaśniła. Kwiatek w ramach przeprosin, za zajęcie czasu – flaszka, bo pani będzie musiała po waszym wyjściu jakoś ukoić nerwy.

Podsumowując – nie ma żadnej cholernej furtki. Jeśli zatrzymuje cię policjant i każe ci dmuchnąć, to nie robisz mu żadnej łaski, tylko wykonujesz polecenia, bo taki jest twój zasrany obowiązek.

One response on “„Nielegalna” kontrola trzeźwości

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *