Category Archives: comment

Wyższe emerytury dla dzieciatych – stary temat

Może zamiast sponsorowania dzieciatych przez niedzieciatych podzielmy pulę emerytur na dzieciatą i niedzieciatą. Każde pieniądze pchane w system emerytalny były by dzielone między pule w stosunku 2:1 na korzyść puli dzieciatej. W ten sposób dzieci pośrednio zapewniałyby godziwą starość rodzicom. ;P

Mam dwójkę dzieci. Ponoszę bardzo konkretne koszty owej fanaberii. Powoduje to, że aktualnie nie stać mnie na odkładanie jakichś ekstra pieniędzy na starość. Ze swojej pracy utrzymuję siebie, swoją rodzinę i cholera wie jaką część systemu. Ja wiem, trzeba było sobie zawiązać na supeł, jeździłbym teraz nowoczesną limuzyną, gwizdałbym na ceny paliwa, stać by mnie było na duże mieszkanie w centrum miasta (chociaż w sumie po co, nie byłoby mi potrzebne bez dzieci) i do tego bym spokojnie sobie odłożył jakiś melonik albo dwa na koncie na wsparcie emerytury. Ale jakoś tak wyszło, że padło mi i ślubnej mej na nasze małe rozumki i zrobiliśmy sobie dwójkę dzieci. Dzieci, które dają nam od cholery radochy, ale też kosztują jak diabli. Praktycznie nie mamy żadnego wsparcia od państwa, ba! jesteśmy jeszcze za to karani.

Jebana polityka prorodzinna.

VAT na pieluchy – 23%, VAT na mleko – 23%, VAT na ubranka – 23%, VAT na słoiczki, soczki, chusteczki, butelki, łyżeczki – 23%. Kurwa, kupuję sobie smoczki i takie małe łyżeczki z gładkiego, nietoksycznego plastiku aby sobie w dupie grzebać, dla przyjemności, a co!

Prywatna opieka medyczna, bo czekać 48h na wolny termin u lekarza jak dziecko ma 40 stopni gorączki to jakaś pomyłka.

Prywatny żłobek, bo siedemsetne miejsce na liście rezerwowej to kpina.

Wożenie dzieci autem, bo kommiej jest taki, że strach czasem samemu jechać, a co dopiero z małym dzieckiem. A z dwójką to już w ogóle pomyłka. W paliwie VAT, akcyza, zarobek korporacji, łapówki dla polityków. A i tak rypią mi jeszcze kasę z auta gdzie się da. Drogi syfne, autostrady bandycko drogie, do teściów głupie 160km jedzie się 3.5h. Zgodnie z przepisami.

Przy markecie każdy buc zaparkuje na miejscu dla rodzin, bo bliżej. Ale ja ze zwalonym kręgosłupem niosę dziecko kilkadziesiąt metrów więcej. Przy kasie z pierwszeństwem też ludzie gapią się jak na zjawisko, jak z dziećmi drącymi japy z głodu proszę o przepuszczenie do przodu.

Dowalą nam teraz jeszcze opłaty śmieciowe. Bo wody idzie w chuj przy dzieciach. A śmieci wcale nie generujemy jakoś specjalnie dużo.

Ogólnie – ja nic od systemu nie chcę. Ja tylko chcę, aby system się nie wpierdalał w moje życie i dodatkowo mnie nie karał za zapewnienie przyszłości jemu – systemowi, mnie i moim bliskim.

——————————————

Autocytat z przepaści fejsikowych postów.

O szczepieniach

KAŻDE działanie objęte jest pewnym ryzykiem. Zawsze to co robimy jest wynikiem pewnej kalkulacji zysku i ryzyka. Ja wysyłam 7-latkę po proste zakupy do Biedry. Musi przejść przez ulicę. Jest nauczona jak przechodzić przez jezdnię i robi to jak trzeba ale ZAWSZE jest ryzyko, że ją ktoś pierdolnie.

Więc to nie tak, że szczepienia są cudem wcielonym. Są ogromnym osiągnięciem, z którego korzystamy licząc się z pewnymi ich skutkami. Ale ryzyko nieszczepienia niesie za sobą tak ogromne ryzyko, że kalkulacja jest raczej oczywista.

To jak z chodzeniem po chodniku zamiast jezdnią. Robimy tak, bo jest to bezpieczniejsze. Zawsze może się trafić debil jadący chodnikiem, ale nie powoduje to, że przerzucamy się na domyślne chodzenie jezdnią ruchliwej ulicy.

 

Autocytat z fejsikowych odmętów komciów w wątku o szczepieniach.

Manipulacja pojęciami

Jak widzę „zwolennicy aborcji” to mnie kurwica trafia. To tak, jakbym ja napisał o policjantach, że są zwolennikami strzelania do wszystkiego co się rusza a mogło złamać prawo. Albo że przeciętny proboszcz jest zwolennikiem dupczenia podstarzałych parafianek.

Prawo do dokonania wyboru a podjęcie takowego to dwie różne sprawy. Przypuszczam, że poza dość konkretnymi patologiami nikt nie traktuje aborcji jako rutynowego zabiegu antykoncepcyjnego.

Nigdy nie wiesz, co w człowieku siedzi, jaką ścieżkę w życiu przeszedł i w jakich idzie butach. Kobieta może mieć bardzo wiele różnych powodów, aby nie chcieć dziecka. I być w bardzo wielu sytuacjach, kiedy nie miała woli lub możliwości podjęcia decyzji o niebyciu zapyloną.

Chciałbym przypomnieć co poniektórym, że KAŻDA ciąża stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia ewentualnej przyszłej matki. Nawet ciąża idąca teoretycznie prawidłowo może powodować trudne do odwrócenia konsekwencje – wzrost wagi, problemy z kręgosłupem, żylaki – w tym i hemoroidy, osłabienie włosów, podtrucia, anemia, zakrzepica, depresja – mogę poszukać źródeł ze sporo większą listą, jak ktoś ciekawy. Niektóre z tych przypadłości mogą prowadzić do powikłań groźnych dla życia.

Nie jestem zwolennikiem aborcji. Jestem stanowczym orędownikiem prawa do podjęcia przez kobietę takiej decyzji. A jeśli już podjęła taką decyzję i z przyczyn innych niż medyczne chce usunąć ciążę, to znaczy, że to my daliśmy dupy. My, społeczeństwo, jej otoczenie. To ona ma gruby problem i stara się go rozwiązać tak, jak potrafi. Obowiązkiem całej reszty jest wspieranie jej w takich sytuacjach. Często jest tak, że kobiety decydują się rodzić, bo pojawił się właściwy support i przyszła matka poczuła się bezpieczniej, nie pozostawiona sama sobie. Zdarza się to również w przypadku płodów, które nie mają szansy na przeżycie. Znów musiałbym poszukać, trafiłem jakiś czas temu ciekawy artykuł na temat właśnie wspierania rodziców dzieci bez szans. Ale nadal IMHO decyzja należy do kobiety i jak się to komuś ta decyzja nie podoba, a nie chce pomóc, to niech spierdala.

Słony tor

Trójmiasto.pl pieje z zachwytu nad nowootwieranym ośrodkiem doskonalenia jazdy.

OK, rozumiem, że ustawa wymaga od świeżaków doszkolenia praktycznego. Rozumiem, że ludziom brakuje doświadczenia w dziwnych i trudnych sytuacjach. Ale jak zwykle ustawa sobie, a życie sobie.

Ale po kolei…

Wymóg doszkolenia między czwartym a ósmym miesiącem po otrzymaniu prawa jazdy jest … bez sensu.
Zdarza się, że ludź jakiś zrobi prawo jazdy i … nie jeździ. Nie jeździ, bo nie musi, nie jeździ, bo nie ma samochodu, itp. Niejeżdżących jest całkiem sporo. Dla nich będą to wyrzucone pieniądze. I to nie małe, bo 500pln nie chodzi piechotą. A takie szkolenie nie poparte dalszą praktyką przepadnie. W godzinę można komuś coś pokazać, wyćwiczyć odruchów się nie da. (OK, przejrzałem cennik autodromu, w grupie wychodzi „taniej” – 600pln za 4h).

Czemu tak drogo autem ośrodkowym?
Jeśli ktoś nie ma samochodu i nie jeździ na co dzień (vide wyżej) to jest to tylko cyniczne wyciąganie kasy.

Czemu tak drogo w ogóle?
Cennik autodromu nie zachwyca. Wypad na tego typu obiekt powinien być na tyle tani, aby chciało się tam pojechać przed zimą na 2-3h po prostu poćwiczyć.

Czy są dostępne w ośrodku auta FWD/RWD/AWD?
Jeśli przyjdę na szkolenie autem ośrodka, dadzą mi dacię albo yarisa FWD, podszkolą z wyprowadzania z podsterowności. A następnego dnia wsiądę w merca czy BMW z dwoma paczkami kucy pod maską – wtedy największym moim zmartwieniem będzie nadsterowność i całe szkolenie będę mógł sobie wsadzić między poślady. A z AWD to jeszcze całkiem inna historia …

Czemu doświadczony kierowca, który chce ćwiczyć reakcje i manewry nie ma gdzie tego robić?
Bo przecież nie będę wydawał co roku przed zimą wydawał kilkuset pln na jazdy z instruktorem, kiedy nie są mi one potrzebne! Znaczy – nie jest mi potrzebny instruktor, potrzebuję miejsca i warunków. Jestem gotów zapłacić 50pln za godzinę dostępu do toru z płytą poślizgową. Auto mam własne, ubezpieczone, z przeglądem, ja ponoszę koszty eksploatacji. Nie potrzebny do tego jest instruktor, wystarczy cieć, który będzie pilnował, aby kogoś nie poniosło. Zwykle jak tylko spadnie śnieg to jadę pod jakiś market. Ryzyko mandatu jest, ale jeżdżę tam nie tylko na latanie bokami, ale głównie własnie na ćwiczenie omijania przeszkód i hamowania. Znajduję sobie grudę śniegu/lodu i ćwiczę różnego rodzaju najazdy. W Trójmieście NIE MA GDZIE ROBIĆ TEGO LEGALNIE!!!

Z luźnych konkluzji – to wszystko wybudowano za naszą kasę i za naszą kasę dalej będzie utrzymywane. To jak z autostradami – zbudowano je za nasze pieniądze, aby było szybciej, bezpieczniej i aby zmniejszyć obciążenie tras lokalnych. Ale chcesz z nich korzystać – płać. I to słono.

O głupocie

Ostatnio na Pockecie czytałem piękny artykuł o głupocie. A właściwie to pełen głupot.

Jak ktoś ma czas do zmarnowania to polecam http://www.kamilcebulski.pl/morderstwo-czy-samoobrona/ i moje o nim wypociny.

IMHO Cebulski wychodzi z błędnych założeń.

Na dzień dobry wkurwił mnie „Jak każdy normalny człowiek do narkotyków nic nie mam.”. Uważam się za względnie normalnego i do narkotyków mam całkiem sporo, również całkiem spora ludzi uznawanych przez siebie i innych za normalnych jest do narkotyków nastawiona negatywnie, więc tego typu generalizacje świadczą o bezczelności piszącego albo o głupocie.

Po drugie – Ulbricht i spółka korzystających z SilkRoad łamali prawo handlując narkotykami. Jakie by to prawo pokurwiałe nie było – jest prawem, za jego złamanie grożą sankcje. Łamanie prawa jest pewną decyzją i robienie tego bez liczenia się z konsekwencjami świadczy o głupocie.

Po trzecie – ta grupa chorych psychicznie ludzi zakazuje również wybrania się do domu pana Cebulskiego i wyjaśnienia mu kijem golfowym, że jest głupi. Ta sama grupa chorych psychicznie ludzi zapewnia mniej lub bardziej gównianą ale jednak jakąś stabilność naszego życia. To dzięki istnieniu owej grupy chorych psychicznie ludzi próg wejścia w przestępczość jest dużo wyższy. Należy kontrolować grupę chorych psychicznie ludzi i zakazywać im zakazywania pewnych rzeczy, ale niedocenianie faktu istnienia grupy chorych psychicznie ludzi zakazujących różnych rzeczy świadczy o głupocie.

Po czwarte – Chemik okazał się podwójnie głupi. Nie dość, że prawdopodobnie łamał prawo zajmując się SilkRoadem, który służył jako narzędzie do łamania prawa, to jeszcze postanowił zaszantażować człowieka, który już zdecydował się łamać prawo, więc istniało duże prawdopodobieństwo, że posunie się do dalszego i bardziej radykalnego łamania prawa. Działanie tego typu świadczy o braku instynktu samozachowawczego albo o głupocie.

Po piąte – porównywanie najemnych bandytów do policyjnego SWAT-u jest … kurwa. Ja pierdolę. To jak porównywanie separatystycznych bojówek w Doniecku do AK – jedni to zwykle najemne zbiry gotowe w imię zarobku pokroić ci żonę, a drudzy walczą w Słusznej Sprawie (TM). Nieumiejętność rozróżnienia działania pro publico bono od zwykłego bandytyzmu świadczy albo o ciężkim spaczeniu światopoglądowym, skrajnym, wręcz odhumanizowanym cynizmie albo o zwykłej głupocie.

(Pomijając już zapłacenie tak grubej kasy za stuknięcie jakiegoś głupka, który to fakt świadczy o głupocie)

Posiadanie pewnych roślinek jest złamaniem prawa. Szantaż jest złamaniem prawa. Zabicie szantażysty grożącym ujawnieniem złamania prawa jest złamaniem prawa, a nie samoobroną. Grzęźnięcie coraz bardziej w łamaniu prawa świadczy o głupocie.

Porównywanie sytuacji napadniętego staruszka do właściciela SilkRoad jest mniej więcej takie samo, jak porównanie owego staruszka do bankowego rabusia, który strzela do strażnika mierzącego do niego z pistoletu. Rabuś popełnia przestępstwo rabunku (co świadczy o głupocie, bo wykrywalność tego typu przestępstw jest bardzo wysoka) i w jego ramach dopuszcza się nie zabójstwa w samoobronie, ale popełnia morderstwo. Nierozróżnienie tego faktu, nieumiejętność zauważenia, że prawo stanowi pewien wspólny mianownik, od którego należy wyjść świadczy albo o próbie zrobienia z czytelnika idioty albo o głupocie piszącego.

Kto zainicjował przemoc? A kto jest winien śmierci staruszki potrąconej przez uciekającego przed policyjnym pościgiem? Policja? To może sięgnijmy dalej. Winien jestem ja? Albo Ty? Bo wybraliśmy takich ludzi, którzy stanowią prawo tak a nie inaczej, że policjant widząc kogoś kradnącego samochód rusza za nim w pościg? Wskazywanie w tym schemacie na policję jako na systemowego agresora jest brzydką manipulacją albo świadczy o głupocie.

Jedyne co słuszne w całym artykule jest, to przytoczenie projektu zmiany prawa, aby napastnik przyjmował na siebie całą odpowiedzialność za wszytko, co nastąpi po jego agresji

Śmieciowe miasto

Ciężko dziś pierdnąć w Gdańsku tak aby nie uszkodzić plakatu wyborczego PełO. Powinni polecieć za śmiecenie. Do tego gdzieniegdzie leżą dykty na skrzyżowaniach czy zniszczone przez wandali czy przez wiatr. Wystarczy trochę deszczu i jedzie się na tym g****e jak na zgniłych liściach. Czekać tyko na zejście jakiegoś pieszego trafionego przez jakiegoś europosła, który oczywiście zostanie uniewinniony, bo przecież warunki na drodze…

Comment do http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Niszczyli-plakaty-PO-i-robili-zdjecia-n43105.html