Kot di Caprio.

Byłem wczoraj na Kod da Vinci. Książka jeszcze była znośna (nie wnikam w kwestie filozoficzne, oceniam tylko kwestie „czytelnicze”), ale film jest już poprostu beznadziejny. Tragiczny montaż, dźwięk pływający z prawa na lewo i odwrotnie, chwilami rwący się. Koszmarna operatorka (np chwilami punkt ostrości ustawiony za rozmawiającymi postaciami). Lubię Toma Hanksa. Tu nawet się sprawdził, na solidne 4-. Ale za Audrey strasznie się ciągnie Amelia… Dialogi na siłę przepisane z książki, akcja wymuszona. Brak naturalności. Jedynie muza jako kompozycja zrobiła na mnie jakieś sensowne wrażenie. A! i jeszcze efekt przenikania się różnych czasów w niektórych scenach był naprawdę ładny. wsio.

Psychowizja!

O k…a! Lordi, Finlandia! Jedyne co wywołało u mnie radochę wśród tego zalewu chłamu. Nie ukrywajmy, galopujący metal to nie jest to co tygrysy lubią najbardziej, ale … ;D Byli przynajmniej zabawni a nie żałośni. Nigdy nie kupię ich płyty, ale sms-a wyślę. Nie aby ich poprzeć – na pohybel reszcie….

UPDATE! We are the winners od Eurovisia! LT United! Świetne nadużycie ;D
…wyślę 2 smsy…

Wysłany: 18 maja 2006, 22:24:30

Eurowizja

Psychowizja, schizowizja…

Jak narazie to co widziałem nawet do pięt nie dorasta finałom naszej edycji Idola sprzed 2 i 3 lat.

Wysłany: 18 maja 2006, 21:39:18